• Home
  • Microsoft
  • Microsoft pokazał nowego Surface Pro. Czuję zazdrość i lekki zgrzyt…
Microsoft News Notebooki Surface Tablety Windows Windows 10

Microsoft pokazał nowego Surface Pro. Czuję zazdrość i lekki zgrzyt…

Plotki, ploteczki, aż w końcu udało się urodzić Microsoftowi swoje nowe, piękne dziecko. Miejsce przyjścia na świat – Szanghaj. I tak, zgodnie z oczekiwaniami – to odświeżona hybryda, która występuje pod nazwą – po prostu – Surface Pro. Względem czwórki model ten nie różni się zasadniczo wizualnie, ale stracił trochę na wadze oraz przeszedł delikatny lifting. Dzięki tym zabiegom trafi w nasze ręce produkt niezwykle szybki i wciąż estetycznie wbijający w fotel. Sam sprzęt bardzo mi się podoba, aczkolwiek czuję w sobie niemałą dawkę zazdrości. Nowy Surface dostanie bowiem rozwiązania, które już teraz rozbudzają wyobraźnię, a nie mam ich w swoim Surface Booku…

Microsoft Surface Pro (2017) – fot. mat. pras.

Najświeższy Surface Pro będzie pracować na jednym ładowaniu aż 13,5h. Ma też dwa razy więcej mocy od Surface Pro 3 (szkoda, że MS nie pokusił się o porównanie z SP4), podstawę wciąż stanowi wyświetlacz PixelSense o przekątnej 12,3 cala z rozdzielczością 2736x1824px (267ppi), a jego sercem będą procesory Intel Core siódmej generacji serii m3, i5 oraz i7. Podobnie, jak poprzednio – wielkość pamięci na dane wynosi w podstawie 128GB SSD, później 256GB SSD, 512GB SSD oraz 1TB SSD. RAM rośnie podobnie – 4GB, 8GB i 16GB. Poza tym jest też jeden pełny port USB 3.0 (nadal zostaję przy opinii, że powinny być dwa), Mini DisplayPort do łączności z monitorem, gniazdo 3.5mm na słuchawki, czytnik kart microSDXC.

Microsoft natomiast tym razem trochę się wycwanił. Rysika Surface Pen już nie daje w zestawie, i podobnie jak klawiaturę i myszkę – trzeba kupić go osobno. A jest to posunięcie mocne taktycznie, bo bez Pena komputer Surface, jest jak człowiek bez jednej ręki… Tym bardziej nabiera to znaczenia, kiedy uświadomisz sobie, że Surface Pen też został odświeżony, a jego nowa generacja obsługuje teraz aż 4096 poziomów nacisku, wraz z opcjami cieniowania, zależnie od tego pod jakim kątem piszesz lub szkicujesz. Cóż – czuję, że nowy stylus będzie musiał się znaleźć w moim posiadaniu, tym bardziej że sporo z niego korzystam, więc trudno oprzeć się chęci przesiadki na precyzyjniejsze narzędzie.

Microsoft Surface Pro (2017) – fot. mat. pras.

Czego jednak zazdroszczę nowemu Surface Pro A.D. 2017 najbardziej? Przede wszystkim obsługi z poziomu ekranu akcesorium Surface Dial. Mój Surface Book również jest z nim kompatybilny, ale wyłącznie z poziomu biurka, nie wykonam nim żadnej akcji kładąc Diala na wyświetlacz Booka. A szkoda wielka, bo to genialny dodatek do Surface Studio, który uważam za jeden z najbardziej milowych akcesoriów i od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zakupu. Jako, że nie mam z nim pełnej funkcjonalności, toteż biorę póki co na dystans, a w tej chwili będę jednak chciał postawić na nowego Surface Pena, bo po rysik sięgam nieporównywalnie częściej.

Bardzo apetycznie brzmi opis dedykowanej Surface Pro klawiatury, która otrzymała nazwę Signature Type Cover, i jak zapewnia Microsoft w swoich materiałach – oferuje wysokiej jakości mechanizm nożycowy i skok klawiszy wynoszący 1,3mm, co przekłada się na świetne wrażenia związane z pisaniem. Wierzę Microsoftowi na słowo, bo miałem do czynienia i z Type Coverem od Surface Pro 3 oraz nową odsłoną Type Cover do Surface Pro 4, więc wiem z czym to się je ;).

Microsoft Surface Pro (2017) – fot. mat. pras.

Ostatnia rzecz godna pozazdroszczenia w Surface Pro z roku 2017., to przygotowanie wariantu z obsługą modułu LTE, który będzie dostępny jeszcze w tym roku, ale nieco później. Nie zmienia to jednak faktu, że to całkowite uwolnienie hybrydy od przywiązania do jakiegokolwiek hot-spotu. Co więcej, idealny pomysł, aby sprzedawać Surface Pro w komitywie z operatorami komórkowymi – i kto wie, czy bardziej nie będzie to dedykowane biznesowi? Świetna sprawa!

Oczywiście nowy Surface Pro będzie dostępny w Polsce, a jego sprzedaż zacznie się w połowie czerwca. Co jeszcze? Ceny w dolarach zaczynają się od 799USD za najsłabszy wariant. Oczywiście to góra pieniędzy, ale jest taniej niż było przy Surface Pro 4. No ale, jak doliczysz koszty klawiatury, myszki i rysika oraz ewentualnego Surface Diala, to okaże się, że nawet wariant z m3, 4GB RAM i 128GB SSD wyniesie Cię sporo więcej… :(.

OK, a co ja myślę o tej premierze tak pod kątem całościowym? Nie jestem do niej w stu procentach przekonany. Jakoś tak dobrze mi było z tym, że Microsoft ma tak pięknie uporządkowane portfolio. Że Surface Pro 4 jest dla biznesu, Surface Book dla profesjonalistów i artystów, klasyczny Surface dla edukacji, a Surface Laptop stanowi uzupełnienie całej rodziny o wariant będący klasycznym notebookiem, jako idealna przeciwwaga dla osób, które nie chcą hybrydy, a coś z Surface w nazwie.

Microsoft Surface Pro (2017) – fot. mat. pras.

Teraz robi się z tego niby odświeżenie Surface Pro 4, ale w komunikacji już jest forsowane stwierdzenie, że to sprzęt dla twórców, stąd też pełne wsparcie dla Surface Dial. No, ale jak na sprzęt dla artystów kiepsko, że nie ma w zestawie chociażby rysika, więc „łyso” wypada w gołym pudełku nowy Surface Pro, do którego przecież trzeba skompletować resztę akcesoriów…. Powtórzę – drogich akcesoriów…

Niemniej – z największą przyjemnością przetestuję u siebie Surface Pro 2017. To wciąż fantastyczna seria urządzeń, kapitalnie opierająca się upływającemu czasowi, doskonale zaprojektowana, świetnie wykonana, oferująca w swoim minimalizmie ogromną paletę możliwości. Może to irracjonalne, ale jednak sprzęt wart tych dużych pieniędzy.

PS.

Surface Pro 2017 pracuje oczywiście pod kontrolą Windows 10 Pro.

Czytelniku Bloga Technologicznego 90sekund.pl, bardzo dziękuję, że jesteś ze mną. W związku z tym, że od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych, aby móc dalej korzystać z Bloga 90sekund.pl musisz wyrazić zgodę na przechowywanie w urządzeniu, z którego odwiedzasz moją witrynę tzw. plików cookies oraz wyrazić zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych i innych danych pozostawianych w czasie wizyty na Blogu 90sekund.pl zapisywanych w plikach cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych przez Administratora Bloga 90sekund.pl, którym jest firma Grupa Niedźwiedź Michał Brożyński. Twoje dane mogą też być przetwarzane przez zaufane podmioty, których listę znajdziesz w Polityce Prywatności, a są to podmioty odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie Bloga 90sekund.pl i oferowanie spersonalizowanych treści oraz reklam. Zgadzam się Polityka Prywatności