Image default
Amazon

426 przedmiotów na sekundę. To się nazywa sprzedaż!

amazon.com_logo_RGB_90sekund

Co to znaczy gorący okres przedświąteczny? To znaczy, że w tym czasie sprzedaje się 426 przedmiotów na sekundę! Nie ma na świecie drugiego takiego sprzedawcy, ale takie rzeczy tylko w USA. Oczywiście chodzi o Amazon, który pobił w tym sezonie po raz kolejny swoje wszelkie rekordy. Taki wynik to przede wszystkim zwycięstwo Internetu, a ten amerykański sprzedawca udowadnia, że wie, jak o ten biznes dbać najlepiej. Przy tak ogromnej ilości zakupów nie trudno było o wpadki, ale i na to Amazon znalazł sposób…

Wg oficjalnego komunikatu prasowego amerykański gigant sprzedał aż 36,8 mln towarów. Ogromną popularnością cieszyły się także jego produkty, bowiem tablety i czytniki Kindle znalazły najwięcej w historii nabywców. Do tego, do oferty premium zapisało się ponad 1 mln nowy użytkowników w ciągu ostatnich trzech tygodni grudnia. Konsole Xbox One i Play Station 4 sprzedawały się w ilości po 1000 szt. na minutę. Wśród notebooków rządziły Chromebooki od Samsunga i Acera oraz Transformer Booki od Asusa; najpopularniejszymi kupowanymi tabletami były wspomniane wyżej Kindle Fire HD, Kindle Fire HDX 7 oraz Kindle Fire HDX 8.9, a spośród telewizorów 22., 32. i 40-calowce wyprodukowane przez Samsunga.

Amazon chwali się również, że świetnie sprawdziła się jego nowa usługa, która dodawana jest wraz z najnowszymi tabletami Kindle HDX, czyli Mayday. Jej założeniem jest, aby oferować natychmiastową pomoc, jeśli dojdzie do awarii sprzętu lub jeśli potrzebujecie wsparcia, bo nie potraficie sobie poradzić z określonymi funkcjami urządzenia. Okres oczekiwania na reakcję po wciśnięciu przycisku Mayday wyniósł średnio zaledwie 9 sekund.

W sumie Amazon dostarczył w czasie przedświątecznego szału zakupów paczki do 182 krajów. To się nazywa rozmach! Przy tak dużej presji zakupowej i oczekiwaniach związanych z dostawami, trudno było nie popełnić błędów. Jeśli Amazon wywiązał się ze swoich planów i zdążył w odpowiednim czasie nadać paczki, zdarzało się, że gorzej było po stronie dostawcy UPS. Ale zamiast toczyć o to spory, Amazon wziął na siebie wszelkie koszty za dostawy opóźnionych paczek i do tego zaoferował nieusatysfakcjonowanym klientom im kartę rabatową w wysokości 20 dol. Trudno, w tych okolicznościach nie czuć się zachęconym do dalszej współpracy, tym bardziej, że wg zapewnień Amazonu takich sytuacji nie było wiele!

Źródło, foto: amazon, theverge