Image default
Android Wear

Co za porażka – nadchodzi aktualizacja Androida Wear, a rozmowy telefoniczne z zegarka dostaną tylko dwa smartwatche!

Lubię aktualizacje. Lubię czytać o nowych ficzerach, które niosą. Czytam nawet dość dokładnie opisy, co nowego zmienia się w apkach od producentów i z niemałym zawodem odbieram komunikaty na zasadzie minor bug fixes… Cóż, chciałbym od razu wiedzieć co to za bugi? Dlatego najświeższa wiadomość od Google związana z aktualizacją Androida Wear, która trafi do właścicieli smartwatchy pracujących pod jego kontrolą w najbliższych dniach, rozbudza we mnie trochę emocji. A szczególnie jedna nowa funkcja…

ANDROID WEAR JEST JUŻ PO POLSKU I PONIŻSZE FUNKCJE TEŻ W NIM DZIAŁAJĄ!

Oto, co nowego niesie najświeższy Android Wear:

  1. Nowe gesty – co do nich jestem przekonany, że szybko wejdą do moich nowych nawyków – zwłaszcza, że korzystam z dostępnych obecnie, jak chociażby przewijanie kart z powiadomieniami obracając nadgarstkiem. Teraz dołącza kilka nowych funkcjonalności: wejście do menu poprzez szybkie opuszczenie ręki sprzed oczu i ponowne, spokojne podniesienie jej na ich wysokość; ruchami nadgarstka można nawigować w menu Ustawień; powrót do ekranu głównego poprzez potrząśnięcie ręką etc.
  2. Wiadomości głosowe w zewnętrznych apkach – korzystasz na zegarku do komunikacji ze znajomymi i rodziną z WhatsApp, Vibera, WeChata, Telegramu lub Nextplus? Z tą aktualizacją wreszcie podyktujesz wiadomość do wybranego kontaktu. Trafi to również do Hangouts na smartwatche.
  3. Rozmowy telefoniczne i wideo – co do tych pierwszych, to wiadomo – ktoś dzwoni lub Ty dzwonisz do kogoś i możesz wykonywać tą czynność bez sięgania po smartfona. Wystarczy, że Twój smartwatch jest sparowany z telefonem i voila – cała dyskusja odbywa się przez zegarek (szerzej, co o tym myślę wypowiem się poniżej, bo jest w tym pewne kuriozum…). Druga rzecz to transmisja wideorozmowy na nadgarstek – Twój rozmówca/rozmówczyni używa frontowej kamerki? Zobaczysz go na swoim nadgarstku. Ciekaw jestem płynności, skoro wszystko będzie uzależnione od jakości zasięgu oraz oczywiście poziomu łączności Bluetooth.
Huawei Watch i Asus Zenwatch 2 (49 mm) - fot. Google
Huawei Watch i Asus Zenwatch 2 (49 mm) – fot. Google

Właściwie to news, który częściowo można uznać za katastrofę ze strony Google, a tak się składa, że mam konkretnie na myśli punkt trzeci. Czas, kiedy nie do końca czułem Androida Wear już bezpowrotnie mam za sobą. Tak, jak cieszą mnie różne aktualizacje, tak bardzo ciężko pojąć mi, dlaczego z jednej z najbardziej podstawowych funkcji smartwatchy, uczyniono na platformie Google dla urządzeń ubieralnych, tak wielki problem. Przecież to całkowicie naturalne, że skoro dzwoni smartfon, zaczyna wibrować zegarek, to z jego poziomu – o ile pozwalają na to warunki – chcę rozmawiać. Pomimo, że konkurencja ma to od lat, w produktach z Androidem Wear musieliśmy za tym czekać do dzisiaj!

LG G Watch W100 - 90sekund.pl
LG G Watch W100 – 90sekund.pl

Ale wszystko byłoby OK, gdyby nie jeden istotny szczegół. Google w swoim oficjalnym wpisie informuje, że funkcja rozmów telefonicznych trafi do właściwie dwóch smartwatchy… Asus Zenwatcha 2 z bransoletą 49 mm oraz Huawei Watcha… No kurczę, a reszta producentów to ofiary losu, które nie dodały głośniczka do swoich zegarków? No ile zaoszczędzili na tym ruchu? Idiotyczne, nie sądzisz? Zwłaszcza, że jest sporo nowych inteligentnych watchy, również w klasie premium robionych przez takich gigantów zegarkowej branży, jak TagHeuer czy Fossil, za które trzeba zapłacić krocie, a które nie pozwolą po ostatnim update nawet na rozmowę z poziomu nadgarstka? Śmiechłem…

Asus Zenwatch 2 - fot. mat. pras.
Asus Zenwatch 2 – fot. mat. pras.

Jestem tym faktem zirytowany. Rozumiem, że mój LG G Watch może tego nie mieć, w końcu jest pierwszym smartwatchem z Androidem Wear na rynku – i dobra, niech im tam wszystkim będzie – ale w sytuacji, kiedy na rynku pojawiają się noname-owe zegarki warte 200-300zł do kupienia w dyskontach spożywczych i pozwalają prowadzić rozmowy, to jakiś absurd ze strony nie tylko Google, ale i producentów, którzy z nim współpracują, że produkty znacznie droższe i bardziej zaawansowane technicznie nie posiadają takiej opcji…

Huawei Watch Jewel
Huawei Watch Jewel

Co więcej – całkowicie nie widać, aby na tym polu istotną rolę odgrywała cena. Asus Zenwatch 2 jest przecież produktem bardzo tanim (cena po przeliczeniu EUR na PLN jest poniżej 1000 zł), szczególnie jeśli spojrzysz na jego stosunek jakości i możliwości do sumy, jaką zań trzeba zapłacić, a przy okazji zestawisz to z Huawei Watchem, który z kolei jest bardzo drogi i cenowo moim zdaniem jednak przestrzelony (blisko 2000 zł).

Może nie czepiałbym się tak bardzo tych rozmów telefonicznych, gdybym nie korzystał z tego na testowanych już kilka lat temu Gearach od Samsunga. I to się naprawdę przydaje w baaardzo wielu sytuacjach, jest superwygodne i do tego bardzo praktyczne. Irytuje mnie więc takie podejście producentów do sprawy. Z jednej strony atakują mnie na swoich stronach genialnościami tworzonych produktów, a z drugiej pozbawiają je tak prozaicznych funkcji, jak możliwość dogadania się z kimś bez sięgania do kieszeni po smartfona. Absurd! I to niejednokrotnie – drogi absurd…

Źródło: google

7 komentarzy

Dominik Śniegucki Luty 5, 2016 at 11:53 am

A jak myślisz, kto jest odpowiedzialny za taką sytuację? Według mnie to my, konsumenci. Jaramy się rozdzielczościami, procesorami, ilością pamięci RAM. Przyjęliśmy za pewnik że znany producent to jakość wykonania i najlepsze komponenty. Gdzieś w tej apple-pochodnej propagandzie jakości i kultu marki zapomnieliśmy o najważniejszej rzeczy. Funkcjonalności, ale takiej podstawowej jak własnie odbieranie rozmów (bądź wideorozmów) z poziomu zegarka właśnie wtedy, gdy telefon nie jest pod ręką (taka sytuacja dnia roboczego: telefon ładuje się przy biurku a ja jestem piętro niżej dokładnie pod pokojem gdzie zostawiłem telefon. Połaczenie BT jest bo na zegarku widzę przychodzącą rozmowę. I co? Żeby odebrać lub oddzwonić muszę dymać z powrotem na piętro. )

Zgadzam się z Tobą że mniejsi lub wręcz nieznani producenci produkują bardziej funkcjonalne smartwache za o wiele mniejsze pieniądze. Nawet gdyby odrzucić kwestie ceny to głęboko się zastanawiam czy mój następny smartwatch będzie znanej marki (wyjątek TAG Heuer bo podoba mi się ich polityka przy smart zegarku tj. upgrade hardware za darmo). Bo w sumie płacić ma kupę kasy za coś co mniejsza konkurencja ma od dawna, tylko dlatego że jest logo znanego światowego producenta telefonów?

Mój pierwszy smartwach był “no name”. Pracował na platformie windows mobile i posiadał kamerę (obrotową), głośnik, ekran dotykowy (z rysikiem ukrytym w obudowie), moduł GSM, zestaw bluetooth, wymienną i zapasową baterię wraz ze stacją dokującą, gniazdo kart micro SD, oraz gniazdo SIM. Zasadniczo to był (jest) telefon w obudowie zegarka. I kosztował ułamek wartości noszonego przeze mnie
G Watch R, który nawet w połowie nie jest tak funkcjonalny jak ów “no name”.

Daliśmy się nabić w butelkę specom od marketingu, którzy będąc Jobsami dnia dzisiejszego, stworzyli produkt ułomny, wmawiając mnie, Tobie i wielu nam podobnym, że jest nam potrzebny do szczęścia. Z tym że Jobs wymyślając tablet miał rację. Oni nie.

Michał Brożyński Luty 8, 2016 at 5:36 am

Dzięki za tak wyczerpujący komentarz. Ja widzę tutaj jeszcze jeden mechanizm – moim zdaniem oni (duzi gracze) nie mają pomysłu na to, jakie funkcje dodać do zegarka. Bo tak naprawdę już dzisiaj, kolejne edycje Watchy powinny być krokami milowymi. A nie są – wciąż wszyscy jadą na poczciwych Snapach i 512MB RAM-u. Wiadomo, że o to też nie chodzi, aby ścigać się na gigaherce tam, gdzie to nie jest konieczne, ale to również pokazuje, że innowacje wymagają sporego wysiłku niż tylko zmienienie obudowy dla tych samych bebechów. Dlatego mam na swoim nadgarstku G Watcha, który kosztował mnie 399zł we wrześniu zeszłego roku i niczym nie ustępuje innym superwypasionym zegarkom. No chyba, że głośnikiem rozmów, czy brakiem WiFi, no ale bez przesady, skoro głośnik dostały póki co 2 zegarki z całej rzeszy nowych…

Its me Luty 6, 2016 at 1:19 am

Czy juz wiadomo kiedy bedzie aktualizacja AW dla LG W100?

Michał Brożyński Luty 8, 2016 at 5:28 am

Niestety, w przypadku Google to zawsze loteria trwająca od około 2-4 tygodni.

Michał Brożyński Luty 19, 2016 at 11:03 pm
Robert Kofin Luty 19, 2016 at 7:00 pm

Czytając Wasze opinie muszę jednogłośnie przyznać rację Panu Dominikowi że to My konsumenci wpływamy na rozwój nowych smartwatchy “jarając się rozdzielczościami, procesorem czy ramem. A chyba najwięcej testów jakich czytam to tzw. “jaranie się wyglądem” – gdziekolwiek czytam to redaktorzy prześcigają się w “opłacanych” opiso-testach typu : “Tego Smartwatcha musisz Mieć !”, “Takiego “DIZAJNU” jeszcze nie widzieliście. Oczywiście jest w tym jakis procent prawdy że ludzkie oko kupi wszystko. Niestety brakuje funkcjonalności :( Obecnie posiadam LG Watch Urbane W150 – srebrny sparowany z moim Nexusem. To mój drugi smartwatch, wcześniej korzystałem z Gear S. LG rzeczywiście jest ładny ale czy funkcjonalny ? Na pewno jest fajnym gadżetem z powiadomieniami. Za pewne gdybym nie był informatykiem i nie interesował się nowościami, technologiami to pewnie bym go nie kupił. Mam natomiast porównanie do wcześniejszego smartwatcha samsunga Gear S który był zdecydowanie bardziej funkcjonalny – choćby odbieranie głosowe rozmów czy opcja LTE która dość często się przydawała. Największa bolączka to chyba bateria i jak dla mnie system Tizen, oraz to że musiał działać tylko z telefonem samsunga (platforma zamknięta), a ponieważ nie mogłem się rozstać z moim Nexusem musiałem zegarki zamienić. Obecnie cieszy mnie to że bateria działa już 2,5 dnia – to naprawdę dobry wynik przy włączonym cały czas wyświetlaczu. Pozdrawiam Wszystkich i czekam na kolejne ciekawe opinie i uwagi :)

Michał Brożyński Luty 19, 2016 at 11:17 pm

Ja to widzę akurat ciut inaczej. Ja korzystam z mojego smartwatcha i to obficie. Dyktuję zapiski w kalendarzu, sporo korzystam z minutnika, kiedy tylko coś pichcę w kuchni, a nie są to rzadkie sytuacje .Kiedy jestem w obcym mieście, zawsze używam na zegarku Map Google, odpisuję na SMS-y, e-maile, korzystam z apki do agregacji newsów z wybranych źródeł RSS, obsługuję Deezera bez sięgania po smartfona, czatuję na Hangoutcie, czasami wykonuję zdjęcia smartfonem, korzystając z migawki aparatu przeniesionej na ekran zegarka, a ostatnio eksperymentuję z czytaniem dokumentów. Do tego biegam z aplikacją Nike, która potrafi się integrować z Google Fit, wykonuję małe obliczenia podając głosowo równania, które chcę mieć szybko przeliczone, w tym przeliczam waluty, bo ciągle na coś poluję na Amazonie.

Wszystko, co opisałem powyżej uzupełniają genialne powiadomienia. Brakuje mi rozmów telefonicznych i mam o to żal, ale cała reszta, to mój chleb powszedni. Z powodu swojego użycia muszę ładować mojego LG G Watcha W100 każdego dnia, czasami nawet w ciągu dnia, ale kupiłem go, by z niego korzystać. Przynosi mi masę frajdy i tak – jest pomocny. Początkowo Tizen też mi się wydawał ciekawszy – ale uwierz mi – takiego systemu zarządzania gestami, jakie wymyśla obecnie Google nie ma nikt. A jak tęsknię do bardziej efektownego menu z uporządkowanymi apkami, to instaluję jeden z dedykowanych launcherów. Coś nawet swego czasu kupiłem.

Spróbuj spojrzeć na to z tej strony. Spróbuj zaprząc swojego Watcha do podobnych zadań. Jestem pewien, że odkryjesz, jak rzadko zerkasz w tych okolicznościach na ekran smartfona.

PS.
A, i zaczynam jednak odczuwać, że brakuje mi modułu WiFi. Gdybym go miał, smartwatch potrafiłby magazynować w Chmurze aplikacje, które na nim instaluję, a że ciągle zmieniam smartfony, bo bez przerwy testuję coś nowego, to okazuje się, że każdorazowe instalowanie wszystkiego od nowa jest dość męczące.

Komentowanie zamknięte