Image default
CES2015

Czy zapłacilibyście ponad 1000 dol. za TO? #CES2015

Z cyklu: rzeczy niezbyt niezbędne, za to straszliwie drogie. Targi CES, zresztą tak naprawdę również wszystkie inne, to nie tylko najbardziej oczekiwane premiery, konferencje gigantów i produkty, na widok których opadają szczęki. W ich cieniu czają się również mniejsi wystawcy, którzy nierzadko mają swoją niszę i z powodzeniem w niej egzystują. Bohater niniejszego wpisu jest jednak produktem z kosmosu i to chyba ostatnia rzecz, na którą wydałbym tak dużą kwotę.

Zanim jednak przejdę do rzeczy, jeszcze ciut historii. Jednym z największych suckesów Kickstartera był projekt Coolest Cooler, który niespodziewanie zebrał ponad 13 milionów dolarów. Był to głośnik Bluetooth, który jednocześnie chłodził, nie oszukujmy się – głównie piwo. Tak wiem, ustawa o wychowaniu w trzeźwości, jeśli więc nie jesteście pełnoletni, nie czytać dalej, a Ci bardziej wyczuleni na tym punkcie, dopiero po 20.

Coolest Cooler - głośnik-chłodziarka, będący inspiracją dla Kube - fot. kickstarter.com
Coolest Cooler – głośnik-chłodziarka, będący inspiracją dla Kube – fot. kickstarter.com

Teraz zaprezentowano Kube, konkurencyjny produkt, który zamierza pobić pierwowzór w każdym calu. Mamy tu zatem pojemność na dwie skrzynki piwa, lub 6 butelek szampana, zasięg Bluetooth do 15 metrów i dźwięk, który jak twierdzi Daniel Cooper z serwisu Endgadget, był słyszalny wśród kakofonii jaka panowała na targach.

Kube, luksusowa chłodziarka dźwiękowa, droższa niż dobry laptop - fot. endgadget.com
Kube, luksusowa chłodziarka dźwiękowa, droższa niż dobry laptop – fot. endgadget.com

Oprócz tego, całość ma być wyposażona w baterię wytrzymującą do 20 godzin, wejścia USB do naładowania własnych urządzeń oraz port line-in. Nie da się ukryć, że ten ekskluzywny głośnik-chłodziarka jest przeznaczony dla ludzi, którzy często robią imprezy na świeżym powietrzu. I mam tu bardziej na myśli party w willi z basenem, aniżeli okolicznych młodziaków otwierających drzwi swojego stuningowanego BMW lub Audi, by uraczyć muzyką łup-łup wszystkich dookoła.

Panel sterujący Kube - fot. endgadget.com
Panel sterujący Kube – fot. endgadget.com

Kiedy pokazałem dziewczynie zdjęcia i wyjaśniłem działanie tego sprzętu, stwierdziła, że jest to najgłupsza rzecz jaką ostatnio widziała. Próbowałem jakoś, tak na przekór, bronić tego pomysłu, ale doszedłem do wniosku, że przecież… to właściwie tylko chłodzi i gra! Określiła ten sprzęt jako połączenie chłodziarki i boomboxa, i myślę, że jest to dosyć trafne. Dla mnie osobiście, Kube to manifestacja luksusu, ale z drugiej strony – czy naprawdę nie ma lepszych rzeczy do kupienia w tej cenie?

Źródło: engadget