Image default
Facebook

20dol./mc. za pełen dostęp do wszystkich danych to dużo, czy mało? Dla Facebooka wystarczająco

Serwis TechCrunch dotarł do informacji, że w ciągu ostatnich trzech lat Facebook – w ramach operacji Project Atlas (mającej mapować zachowania i trendy) – miał zbierać absolutnie wszystkie informacje o osobach, które korzystały z jego specjalnej, przeznaczonej do tego celu aplikacji. Co więcej – osoby, które wzięły w tej niejawnej akcji udział wyraziły na to zgodę i dostawały za to pieniądze.

Prawdę pisząc – jestem zaskoczony, że takie coś wychodzi na jaw dopiero dzisiaj i wciąż działa. Ale moich zaskoczeń, jest tutaj więcej. Bo zalicza się do nich chociażby to, że Facebook oferował to rozwiązanie osobom w wieku od 13 do 35 lat. Gdyby to byli wyłącznie pełnoletni, samo stanowiący o sobie dorośli – proszę bardzo. Ale 13-latkowie??? Niby za zgodą rodziców, no ale – cholera – czuję duże wzburzenie. I sam nie wiem, czy samym pomysłem Facebooka, czy tępotą rodziców?

Kolejne zaskoczenie jest takie, że wszystkie te osoby miały otrzymywać 20dol. miesięcznie od Facebooka za udział w całym przedsięwzięciu…

Stawka jednak wydaje się zdecydowanie większej wartości. Zainstalowanie i korzystanie z aplikacji Facebook Research, która zbiera dane, wiąże się z wejściem zewnętrznego podmiotu w całą sferę prywatności udostępniającego. TechCrunch poprosił o opinię w tej sprawie eksperta z Guardian Mobile Firewall, który stwierdził, że Facebook dzięki odpowiednio przygotowanemu certyfikatowi bezpieczeństwa mógł/może czytać prywatne wiadomości e-mail, śledzić dokładnie lokalizację i przebywanie w określonych miejscach, analizować zdjęcia i oglądać wideo nagrywane oraz wysyłane do innych osób, mieć dostęp do historii przeglądanych stron, wyszukiwań etc. – słowem widzieć całą internetową aktywność uczestnika programu.

Czy rzeczywiście nasze cyfrowe dane warte są zaledwie 20dol. miesięcznie?

Nie mogę tego pojąć, jak to jest możliwe, że wprowadza się tak wiele regulacji, które mają powstrzymać wycieki prywatności, obliguje liczne podmioty do przestrzegania restrykcyjnych zasad ochrony danych, jak chociażby zeszłoroczne osławione RODO, a i tak dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji. I to za obopólną zgodą i za tak żałosną garść srebrników…

Żeby było jasne – mam świadomość tego, że osoby w wieku od 13 do 35 lat są najbardziej kluczowe dla Facebooka.

W końcu to ci najmłodsi kreują trendy, które wiralowo oplatają świat. Za to coraz starsi użytkownicy raczej zwalniają niż dynamizują swoją obecność w społecznościówkach. Wiem, że chodzi o to, by trzymać rękę na pulsie, badać tendencje, sprawdzać co można zmienić, poprawić etc. Ale jakoś nie ukrywam, że przy takich “aferkach” zaczynam tracić wiarę w ludzkość.

Co to jest 20dol??? Za dostęp do wszystkiego? Do całego swojego życia?

Przecież urządzenia mobilne to nasze maleńkie, ultradokładne i superosobiste pamiętniki historii naszego istnienia. Smartfony wiedzą o nas więcej niż my sami. A do tego agregują już teraz dokładne dane biometryczne: tęczówki oka, odcisków palców i skanu twarzy. Nie twierdzę, że taki program, jak Project Atlas nie może działać. Wręcz przeciwnie – ale niech to będzie najzwyczajniej w świecie transparentne, przejrzyste, dobrze naświetlone.

Bo dla nastolatka 20dol. miesięcznie to jednak jakieś kieszonkowe. Dla trzydziestolatka to żaden przychód. Ale dla Facebooka to źródło niezwykle cennych (a może i nawet bezcennych) danych. Oddanych za śrubki… :/