Image default
Moto X

Moto X może na nowo ustawić rynek smartfonów

Mimo wielu wskazówek, Motorola i Google nie zaprezentowali światu 4 lipca nowego, owianego legendą jeszcze przed premierą, smartfonu. Najpierw myślałem, że Moto X będzie odpowiedzią kolejnego producenta smartfonów na fenomenalnego iPhona, ale ilu ich już było i żaden i tak nie dał rady. Potem pomyślałem, że Moto X będzie nowym Nexusem, co miałoby nawet sens, skoro Google kupił Motorolę i zasadniczo kwestią czasu było wypuszczenie czegoś zupełnie świeżego.

Ale 3 lipca pojawiły się nowe przecieki, wg których Moto X ma być dostępny z opcją wymiany tylniej klapki w kilkunastu kolorach. Powiało plastikiem… Ale jakby nie było – amerykańskim, bowiem smartfon już teraz jest promowany jako urządzenie w całości zaprojektowane i czekające na produkcję w USA. Jednym zdaniem: trochę się zawiodełem. Ale teraz – pomijając plotki o fenomenalnym oprogramowaniu, które ma inteligentnie zarządzać Moto X – pojawił się jeszcze ciekawszy koncept.

Ponoć będziemy mogli wybrać podzespoły, które mają go napędzać. I tu robi się bardzo ciekawie. Po pierwsze żaden producent do tej pory nie wypuścił takiego smartfonu. Po drugie, robienie urządzenia na zamówienie, za którym trzeba czekać, podnosi jego prestiż, dodaje mu autentyzmu. Nawet zlokalizowanie fabryk w USA jest mniej bezosobowe niż w odległych Chinach. Po trzecie rynek smartfonowy może wywrócić się do góry nogami.

Zauważcie, że komputery PC, które każdy może sobie dowolnie złożyć, były nieźle dochodowym biznesem. Teraz podobne rozwiązanie ma być osiągalne w smartfonach. Po co ciągła gonitwa za supersmartfonami? Lepiej wypuścić jeden model raz na 2-3 lata, ale z możliwością wyboru hardware i personalizacji zewnętrznego wyglądu w postaci tylnej klapki. Oczami wyobraźni już dostrzegam renesans małych sklepików elektronicznych, które handlują procesorami Qualcomm, a te samodzielnie można zamontować w Moto X.

Jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi, upowszechnienie takiego systemu byłoby dość kuszące. Obawiam się jednak, że Android rozrósłby się do niebotycznych wielkości, by zawierając sterowniki do tak wielu podzespołów, móc obsłużyć te wszystkie konfiguracje. W każdym razie, sam pomysł z personalizacją hardware w Moto X bardzo mi się podoba.

Foto: slashgear