Image default
Aplikacje

Nie Dokumenty Google i nie MS Word. Teraz piszę w TYM!

Miałem o tym napisać już wcześniej, ale nie byłem do końca pewien, czy rzeczywiście się do takiego rozwiązania przekonam. Więcej nawet – od lat czytałem najróżniejsze wypowiedzi kolegów i koleżanek po fachu, że cenią sobie alternatywne edytory tekstów. Ja sam – wychowany na Microsoft Wordzie oraz przeskakujący coraz ambitniej na Dokumenty Google i z racji blogowania tworzący coraz więcej w edytorze WordPressa – nie śniłem nawet, że z taką lekkością porzucę wszystkie te rozwiązania na rzecz wyłącznie jednego. I to takiego, które wydawało się, że zupełnie u mnie nie chwyci…

OK – koniec z przedłużającym się napięciem :D. Od kilku miesięcy właściwie prawie wszystkie moje teksty powstają “w jedynym słusznym” edytorze tekstu. I tak, jest nim Paper, czyli webowe rozwiązanie od Dropboxa. Koncept, który narodził się jakiś czas temu i nawet nie podejrzewałem, że się do niego przekonam, tym bardziej, że umocniłem swoje przywiązanie do OneDrive’a i Dysku Google, a z Dropboxa – który był kiedyś moją podstawową Chmurą – zacząłem się wycofywać.

Dropbox Paper – 90sekund.pl

Paper jednak okazał się żyłką, która mnie z Dropboxem nadal trzyma. I nawet zdarza mi się pomyśleć, czy nie warto byłoby zainwestować w płatną subskrypcję. Ale na to jeszcze przyjdzie czas. Natomiast, dlaczego Paper? Po pierwsze ujęła mnie jego całkowicie nieobciążająca szata graficzna, która jest złożona z dwóch kolorów – białego i łagodnego niebieskiego, który jest w logotypie samego Dropboxa. Co jeszcze?

Brak jakichkolwiek… narzędzi do edycji tekstu. Pojawiają się tak naprawdę wyłącznie kontekstowo i częściowo automatycznie, jak chociażby przy dodawaniu emotikonów. Właściwie to wszystko działa bardzo intuicyjnie tutaj. Przesunięcie kursora do prawego marginesu automatycznie podświetla wybrany akapit i można nanieść notatki. Kiedy przesuniesz kursor myszki w lewo pojawiają się narzędzia kontekstowe, z którymi wstawisz do tekstu tabelę, zdjęcie, punkty i podpunkty, a nawet kod programistyczny, czy łącza do plików z Dropboxa, Dysku Google, YouTube’a, Map Google, Facebooka, Instagrama, Spotify, czy Kalendarza Google! Tak – to są tylko niektóre apki obsługiwane przez Paper.

Dropbox Paper - 90sekund.plDropbox Paper - 90sekund.pl

Wszystkie pliki zapisują się automatycznie w Chmurze, zatem nie ma żadnego problemu z ich dostępnością. Robi to fantastyczne wrażenie, jest szybkie i właściwie bezawaryjne. Piszę tak, ponieważ jedna rzecz mi przeszkadza – kiedy zbliżam się do końca strony, nie dochodzi do automatycznego przewinięcia linii z tekstem, tylko dalsza część treści ucieka pod dolną krawędź i trzeba wówczas samemu przewijać materiał.

Z moich obserwacji wynika, że niestety jest to przypadłość, która jest obecna w każdej innej przeglądarce, zatem czekam na jakąś poprawę w tym względzie. Poza tym mucha nie siada. Oczywiście mógłbym doszukiwać się jakichś innych braków, ale przecież nieźle działa korekta w języku polskim, nic nie rozprasza mojej uwagi w czasie pisania, wszystko natychmiast leci do Chmury, więc kontynuować mogę z dowolnego miejsca na świecie i oczywiście dowolnego komputera, tabletu, smartfonu – a poza tym pliki można od razu udostępniać, przypisywać folderom, oznaczać, jako Ulubione, by łatwiej mieć do tych kluczowych dostęp, a w dodatku w Paper możesz też tworzyć listy kontrolne z kwadracikami do “odhaczania dziobkami” po ukończeniu zapisanego zadania.

Dropbox Paper – 90sekund.pl

Jeśli ktoś jest bardziej wymagający, to podejrzy też liczbę słów, znaków, a nawet ile wstawił emotikonek! Dokumenty napisane w Paper daje się też łatwo archiwizować, zerknąć w historię zmian, wydrukować (w tym do PDF-u), a nawet pobrać na dysk w formacie *.docx Microsoft Worda! To jednak, co jako wisienka na torcie podoba mi się w sposób równie wyjątkowy, to opcja o nazwie Prezentuj, która otwiera zapisany tekst w osobnym oknie ala podgląd, a tamże jest możliwość zmiany chociażby sposobu prezentowania treści na tryb nocny i pełnoekranowy. W sumie takie niby nic, ale jednak przyjemne, bo ma się wrażenie, jakby czytało ebooka.

Dropbox Paper - 90sekund.plDropbox Paper - 90sekund.pl

Póki co, moja przygoda z Dropbox Paper trwa w najlepsze. Jest wygodny, szybki, przyjemny i właściwie bezawaryjna. Mam nadzieję, że programistycznie nic nie zostanie w tym aspekcie popsute, bo póki co siłą Paper, jest maksymalna jakość obsługi, oparta na intuicyjnym, czystym i prostym interfejsie. Niczego więcej do szczęścia (póki co), nie potrzebuję!

5 komentarzy

www Czerwiec 26, 2017 at 7:33 am

Myślę, że do tworzenia szybkich treści na stronę to narzędzie jest w porządku. Gorzej pewnie, gdy chcemy wstawić jakiś edytowalny wykres, tabelę czy przypisy. Jeszcze gorzej, gdy chcemy nauczyć zatwardziałego (dwudziestokilkuletniego) użytkownika MSOffice przestawić na nowe narzędzie pracy, mając w perspektywie sięganie do dokumentów “wordowskich” sprzed kilku/nastu lat. temat nie do przejścia – przerabiałem z własną żoną. Nawet wersja on-line pakietu Office “jest jakaś inna i ja chcę, żeby to tak wyglądało jak 10 lat temu” :)

Michał Brożyński Czerwiec 26, 2017 at 8:08 am

Hahahaha :) Znam to doskonale ;). Poza tym – kolejny wpis, kolejny komentarz i same celne uwagi! Dzięki za aktywność. To prawda – ambitniejsze rzeczy niekoniecznie będą w zasięgu Paper, ale nie wiem, czy rzeczywiście być mają. To edytor tekstu do takich zastosowań, jak moje. Chociaż może pokuszę się o przetestowanie tego w szerszym zakresie!

www Czerwiec 26, 2017 at 12:53 pm

Dobry pomysł, być może kogoś zainteresuje. Choć trzeba przyznać, ze “standaryzacja” MS w tym zakresie mocno ogranicza pole manewru.
Sam też lubię czytać o nowych narzędziach/technologiach/nowinkach technicznych, by po prostu nie wypaść z obiegu. Świat technologiczny jest prostszy dla ludzi otwartych a “pod górkę” z nim mają osoby niespecjalnie się nim interesujący. Najjaskrawszy przykład to pewnie “komputeryzacja” naszego społeczeństwa na początku lat 90. Biedni byli wszyscy, którzy bali się klawiatury i kurczowo trzymali maszyn do pisania. Dziś standardem jest ekran dotykowy w telefonach ale spora liczba użytkowników (zwykle starszych) wciąż woli klawisze, co zwykle jest powiązane z brakiem Androida/IOS. To kolejny próg, który warto przekroczyć, by nie zostać z tyłu.
P.S. Trafiłem tutaj przez przypadek i formuła portalu mocno mi odpowiada. Jeśli test sprzętu – to porządny, jeśli jakieś przemyślenia autora – to poparte logicznymi wnioskami bez wydumanych problemów, jeśli komentujący mają coś sensownego do powiedzenia – to zostaną wysłuchani.

Jerzy Jabłoński Czerwiec 26, 2017 at 10:09 am

To fajne narzędzie, podobnie jak GDoc i spółka, ale raczej dla blogów i osób indywidualnych. W realnym świecie rządzi docx. Nawet jeżeli wysyła się króciutkie notatki, to przy formatowaniu “firmowym”, Office zawsze je poprawnie odtworzy, a cokolwiek innego może wypaczyć przekaz.

Ja osobiście korzystam do dokumentów z Open Office i GDoca, ale w pracy – Office Online, bo wszyscy dookoła wysyłają dokumenty w formatach MS.

Michał Brożyński Czerwiec 27, 2017 at 12:39 pm

Tak, masz rację. Dlatego u siebie też mam Office’a dla Małych i Średnich firm. Wersja 2010 – bo później też mi się różne rzeczy rozjeżdżają – vide – oferty cenowe na współpracę. Ale taki Paper pozwala mi na nieskrępowane pisanie wszędzie i ze wszystkiego ;). W Dokumentach Google pisałem niewiele (co innego tabele, specyfikacje i obliczenia). Natomiast tutaj pięknie mi się pracuje z surowym tekstem.

Komentowanie zamknięte