Image default
Apple

Aż trzech lat potrzebowali, żeby zrozumieć, że stworzyli g*****ny amazing? Lepiej później niż wcale.

Jedno z najgorszych, najpaskudniejszych, najmniej praktycznych, najbardziej dziadowskich rozwiązań technologicznych ostatnich lat to Apple Pencil. I nie, nie dam sobie powiedzieć, że jest inaczej! Nie spotkałem spośród licznych rozwiązań tech, z którymi mam od dawna kontakt niczego, co byłoby tak tandetnym i absolutnie pozbawionym logiki użytkowej produktem. Za nic w świecie nie pastwię się teraz nad Jabłkiem. Takie są fakty i polemika ze mną w tym kontekście będzie całkowicie bezowocna. Po prostu Apple Pencil, jest totalnym koszmarem. A moja opinia oparta jest o bardzo długą praktykę, którą z tym akcesorium miałem nieprzyjemność przeżyć, kiedy testowałem Pencila wraz z iPadem 12,9 (TU RECENZJA). Dlatego, kiedy dzisiaj pojawiają się pierwsze doniesienia, jakoby Apple pracował nad nowym wcieleniem swojego stylusa, to bez cienia kozery pytam (raczej retorycznie) – musieli w Cupertino aż trzy lata patrzyć na ten kawał bezużytecznego tworu, żeby dojść do wniosku, że czas na zmianę? Cóż – lepiej późno niż wcale!

W Apple Pencilu wszystko jest złe. Złe, paskudne, nieudane. I kiedy śledzi się dorobek firmy, spod skrzydeł której wyszedł najpopularniejszy smartfon świata, to krew człowieka zalewa, gdy bierze do ręki coś tak niepraktycznego, jak Pencil. Aż dziw, że minęły już trzy lata od chwili, kiedy debiutował wraz z iPadem 12,9. W każdym razie – drogi Apple, podpowiem. Sięgnij w pierwszej kolejności po piórka Surface Pen od Microsoftu, później po jeden z rysików Wacoma, a następnie po stylusa od Samsunga i dobrze przyjrzyj się temu, jak robi się naprawdę przydatne, konkretne, funkcjonalne, stylowe i efektywne piórka!

Apple iPad Pro 12,9 (2015), rysik Apple Pencil i klawiatura Smart Keyboard – recenzja 90sekund.pl

Wielokrotnie na tym blogu pisałem, że najpierw to Samsung na nowo zdefiniował sensowność posiadania rysika, bo tchnął w niego świeże życie wypuszczając na rynek serię smartfonów Note, z których pół świata rechotało, a drugie pół opadało w zachwytach nad geniuszem południowokoreańskiego producenta. Kilka edycji Note’ów później to Microsoft wziął sprawę w swoje ręce i zaoferował cyfrowe piórko Surface Pen, które na zawsze ustawia w tej chwili całą konkurencję. O ile Samsung wypracował idealny rysik pod kątem ultramobilnych rozwiązań, o tyle Microsoft uczynił z niego narzędzie. Sprawił, że wszystko co jest w stylusie, przestało być oczywiste. Progres jest tak niesamowity, że po prostu nie ma na rynku drugiego tak doskonałego akcesorium komputerowego, pod kątem działania. I tak – piszę te słowa bez zbędnej emfazy. Takie są fakty i nie mam zamiaru z nimi polemizować.

Ale też – kolejne, tyle że przykre – fakty dla Apple są takie, że jego Pencil był/jest wszelkim zaprzeczeniem tego, co udało się wypracować jego konkurentom. I nie, nie ma w takim podejściu nic złego – pod warunkiem, że to co oferujesz – rzuca na kolana cały świat, który drży w posadach. Nie mam złudzeń – tak nie było z pierwszym wydaniem Pencila. Tak nie będzie też z drugim. Ale – i tutaj światełko w tunelu – jest odrobina, ziarno, albo i może nawet ziarenko… nadziei, że będzie to coś chociażby na miarę tego, co możesz znaleźć w Note’ach Samsunga. Wg serwisu AppleInsider, Apple ma pracować nad 6.5-calowym iPhone’m X, do którego dołączany miałby być rysik. Oczywiście, jeśli zostanie to tak samo zrealizowane, jak w przypadku Pencila do dużego iPada, to od razu będzie można dać sobie z jakąkolwiek użytecznością spokój. Ale nie sądzę. Jednak smartfon wymaga zupełnie innej interakcji z nim, a to sprawia, że miejsca na jakieś dziadowskie, panoszące się po kieszeniach rysiki – nie ma.

Rysik Apple Pencil do Apple iPad Pro 12,9 (2015) – 90sekund.pl

Aaa, no i jeszcze jedna kwestia, której trudno nie brać tutaj pod uwagę. Co by na taki krok powiedział Steve Jobs? Chyba nikomu nie trzeba przypominać, jak bardzo wielką nosił w sobie awersję do wszelkich stylusów. Uważał, że najbardziej naturalnym sposobem interakcji z ekranem, jest technologia zawarta w… naszych dłoniach, a konkretnie palcach. Ale dzisiaj sądzę, że Jobs byłby zwolennikiem rysika w tablecie i w telefonie również. Po prostu wtedy, kiedy wyrażał do nich niechęć, były na fatalnym poziomie. Mniej więcej na takim, na jakim jest obecny Apple Pencil. Natomiast postęp technologiczny zrewidował w tej chwili miejsce udanego piórka w integracji z nowoczesnym urządzeniem mobilnym. Projektowi postępowemu Jobs z pewnością by błogosławił. I za taki ja sam kciuki trzymam. Chociaż, jak znam życie – albo w Cupertino zerżną wszystko z Samsunga i świat zaklaszcze, jak u Rubika – że amazing. Albo zrobią to tak samo, jak przy pierwszej edycji Pencila, przekonując wszystkich dookoła, że oto tak to się powinno robić. No, i że wreszcie (tu pojawi się nieśmiertelne hasło apple-owców): TO DZIAŁA.

Heh. Oby.

11 komentarzy

Jerzy Jabłoński Luty 12, 2018 at 2:29 pm

Zgodzę się z jechaniem po Apple Pencil, ale Surface Pena bym aż tak nie gloryfikował. Z tego, co słyszałem to świetne narzędzie dla grafików i niezłe dla “normalnych ludzi”, ale do prac inżynierskich (wzory matematyczne, obliczenia drobnym pismem i tak dalej) to już średnio. W takich zastosowania rysiki Wacoma są nadal nie do pobicia.

Michał Brożyński Luty 12, 2018 at 4:12 pm

Może zależy od wersji Surface Pena? Te nowe są już bardzo dokładne. Ale nie upieram się – przy inżynieryjnych tematach nie miałem okazji używać i pewnie za bardzo miał nie będę. Wacom to nadal świetna firma, z rewelacyjnymi produktami w portfolio. A jednak do szerszego odbiorcy trafia właśnie Surface Pen, który i tak jest aż ZA, jak na ich potrzeby. Chociaż, jakby się tak spróbować przestawić, to zabawa przednia z tym piórem.

Marx2 Luty 13, 2018 at 8:15 am

Duzo narzekania, ale w zasadzie absolutny brak konkretow, dlaczego ten rysik jest “be” Tak wiec nie wiem po co powstal ten artykul. Zeby napisac, ze bedzie byc moze nowy rysik od Apple? Przeciez cala informacje mozna zawrzec w jednym zdaniu. A rysik zly, bo moze Samsung ma wylacznosc na patenty od Wacoma.

Michał Brożyński Luty 13, 2018 at 8:35 am

Temat rysika Apple Pencil z konkretnymi przykładami wad wyczerpałem tutaj: https://90sekund.pl/no-apple-bedzie-lanie-ipad-pro-129-vs-ms-surface-pro-4-pojedynek-gigantow-na-90sek-pl/ i tutaj: https://90sekund.pl/test-recenzja-opinia-apple-ipad-pro-129-2015-nieproduktywne-klamstwo-apple/ Dlatego nie tworzyłem kolejnego wpisu z wymienianiem wad. Dla mnie ten stylus jest nie do przyjęcia.

Marx2 Luty 13, 2018 at 12:13 pm

ale zeby osobny wpis…?

Michał Brożyński Luty 13, 2018 at 12:29 pm

Tak, bo to dla mnie ważne zagadnienie. Surface Pena wciąż odkrywam na nowo – zależnie od funkcji i nowości w określonych aplikacjach czy środowisku, w którym pracują. W Apple Pencilu nie ma czego odkrywać. A skoro gruchnęło, że ma doczekać się nowego wariantu i to w wersji dla większego iPX (czyli smartfonu, a nie tabletu), to również sygnał, że firma wchodzi po uszy w rozwiązanie, od którego kiedyś na karku cierpła skóra współzałożycielowi Apple. Zatem tak – osobny wpis.

Piotr Horodyński Wrzesień 10, 2018 at 9:40 pm

Nigdy nie byłem fanem marki Apple, wciąż uważam że produkty tej marki mają zawyżoną cenę.
Jednak przy wyborze tabletu zdecydowałem się na Ipada, mimo że miałem na początku kupić Surface. Dlaczego? Wszystko zależy od preferencji. Niektóre cechy które dla Pana były wadą, dla mnie były zaletą. Od 20 lat używam systemu Windows i tabletów Wacom, preferuję jednak bardziej śliski pulpit roboczy, dlatego na tablecie Wacom mam naklejoną szybkę 0,5 milimetra – przy dłuższych posiedzeniach rzędu 8 godzin pracy, każdy opór na styku piórko – tablet to nie jest niestety „przyjemne poczucie pracy z powierzchnią o strukturze papieru”, tylko zwyczajny ból ręki. Wiem że są trzy rodzaje końcówek ale nawet plastikowa dawała zbyt duży opór. Testując tablety Surface w sklepach byłem załamany oporem jaki stawia piórko, oraz siłą nacisku jaki jest potrzebny by tablet rozpoznawał tenże nacisk. Nazywa się to IAF (Initial Activation Force) i Microsoft się nie chwali tym parametrem, ponieważ piórka N-Trig w przeciwieństwie do Wacoma mają bardzo wysoki próg reakcji. Nowa wersja surface pena działa przy nieco mniejszym nacisku, ale niestety szału nie ma. Proszę chwycić za sam koniec piórka i sprawdzić czy samo ślizganie po powierzchni bez nacisku pozwoli na rysowanie. Na youtube można wyszukać takie testy. Ta cecha spowodowała że zdecydowałem się na zakip Ipada. Dodatkowym gwoździem do trumny dla Surface był czas pracy na baterii. Intensywne rysowanie w Photoshopie drenowało 50% baterii w 1,5 godziny. Wracając do piórka Pencil – faktycznie jest nijakie, ale dla mnie to narzędzie, a nie przedmiot do oglądania. Nie ma przycisku ale nie odczuwam specjalnie jego braku, plusem zaś jest to, że przez brak przycisku, piórko jest trzymane za każdym razem inaczej. Grot piórka przez to ściera się za każdym razem z różnej strony, więc równomiernie. W przypadku Wacoma piórko zawsze trzymam tak, by mieć przycisk pod palcem, w efekcie końcówka piórka ściera się z jednej strony. Nowe Surface Peny są, o ile pamiętam sześciokątne w przekroju więc może tu wystąpić podobny problem. Brak przycisk na końcówce można uznać za minus, może by się przydał. Brak gumki w końcówce – nie mam z tym problemu. W Wacomie coś takiego jest, użyłem kilka razy pierwszego dnia, ale to zbędny bajer, a przy profesjonalnej pracy do ścierania także bardziej przydatna jest precyzyjna końcówka, niezależnie od wielkości gumki w samym sofcie. Brak gumowego uchwytu – ludzie radzą sobie w ten sposób, że zakładają gumowe tulejki od długopisów, spróbowałem, ale jednak wolę czysty plastik. Ładowanie piórka – można też ładować przez ładowarkę, za pomocą przejściówki. Minus – rzeczywiście obie części – przejściówkę i klips zamykający złączkę Pencila łatwo zgubić. Brak magnetycznego klipsa to też minus. Muszę jednak powiedzieć że nie żałuję wyboru. Do rysowania godzinami jest to świetne narzędzie.
Baterii w czasie jednej sesji nie udało mi się wyczerpać. Piórko ślizga się po powierzchni (dla mnie jest to plus), jest czułe na najlżejszy nacisk. Większość aplikacji na bieżąco zapisuje stan pracy, przestałem myśleć o zapisie.

Michał Brożyński Wrzesień 10, 2018 at 9:40 pm

Genialny komentarz! Czuję, jak delikatny stał się grunt, na którym stoję. Wyróżniam go, bo jest pięknym dowodem na skuteczne utarcie mi nosa. Piękna, rzeczowa riposta. Dziękuję za nią. Dowiedziałem się przy okazji czegoś nowego w kwestii chociażby wspomnianego tarcia. Czuję ogromny szacunek do Pana wypowiedzi. Jeszcze raz dziękuję.

Piotr Horodyński Wrzesień 10, 2018 at 10:22 pm

Dziękuję za komentarz komentarza :) Ucieranie nosa nie było mim celem, chciałem podzielić się swoimi spostrzeżeniami. W surface urzekła mnie klapka zmieniająca kąt tabletu (podobno niezniszczalna) i nowa klawiatura – rzeczywiście świetna, z jednym małym ale – w tablecie EVE jest podobnie przypinana klawiatura, ale ta działa także po odpięciu, jako bezprzewodowa. Mam nadzieję że następna klawiatura od MS będzie miała tę funkcję.
Swoją drogą EVE to obiecujący (chyba) klon Surface.

Pozdrawiam,
Piotr

GLOCK Wrzesień 10, 2018 at 9:41 pm

Jobs w apple juz dawno sta się tylko jednym z wielu.nie wiem czy grabarze dobrze grób zakopali a cała filozowifia Jobsa poszła w piz**. Nie twierdzę ze byl nieomylny bo mylił się wielokrotnie, ale byl przynajmniej perfekcyjny w dopuszczania produktu i takiego bubla jak AP na pewno by nie zatwierdził.

Michał Brożyński Wrzesień 10, 2018 at 10:23 pm

Sądzę, że pod jego wodzą, gdyby nadal żył, Apple radziłby sobie wciąż równie dobrze, co za rządów Tima Cooka. Najbliższe kwartały pokażą, czy iPhone osiągnął sufit swoich sprzedażowych możliwości. Ale jeśli tak, to właśnie ta filozofia Jobsa przydałaby się tej firmie teraz najbardziej. A ona zasadzała się też na bardzo foremnej myśli – nie komplikować, a upraszczać, przy okazji unikać prostactwa. I do realizowania własnych celów – zachować całkowitą niezależność. Ten ostatni punkt udaje im się nadal. Reszta to już kwestia mocno dyskusyjna. No i Apple Pencil jest dowodem właśnie na prostactwo.

Komentowanie zamknięte