Image default
Fotografia

Oldscholowa fotografia – czyli urok albumów i starych zdjęć

Stare fotografie - 90sekund.pl
Stare fotografie – 90sekund.pl

Kto z Was trzyma w domu albumy ze stosami zdjęć niech podniesie rękę! Zgłaszam się pierwszy!

Robiąc ostatnio większe porządki w moim pokoju, natrafiłem na kilka albumów, które okurzone, leżały gdzieś na półce, prawie przeze mnie zapomniane. Jakże miło było cofnąć się w czasie i na chwilę przenieś się o kilka lat wstecz, nie tylko pod katem wspomnień, ale sposobu obcowania z nimi. Przyzwyczajony do oglądania ich na ekranie mojego monitora, zapomniałem ile frajdy przynosi przeglądanie albumu fotograficznego. Każdy z nas ma na pewno nie jeden taki album, do którego chętnie wraca.

Wczoraj wywoływanie zdjęć, wkładanie ich do albumów, dzisiaj tworzenie folderów, kopiowanie na dyskach, płytach, archiwizacja w Chmurach. Mając w ręku wywołane fotografie zacząłem zastanawiać się, jak bardzo sposób robienia i gromadzenia zdjęć zmienił się stosunkowo w krótkim czasie. Gdzieś ten urok przeminął, osobiście wywołuję uchwycone chwile niezwykle rzadko – 99,9% zrobionych przeze mnie kadrów “kurzy” się na dysku przenośnym.

Stare fotografie - 90sekund.pl
Stare fotografie – 90sekund.pl

Dzisiaj 30 zdjęć wykonuje się często podczas pierwszych 10 minut spaceru, z czego wyrzuca się 20, “bo mam głupią minę” ;) i to praktycznie w jednej chwili. Popularność aparatów i lustrzanek cyfrowych sprawiła, że mamy wręcz nieograniczone możliwości w archiwizowaniu chwil naszego życia. Nie można zapominać również o smartfonach, które mocno rozpychają się i coraz częściej podgryzają cyfrówki. Dzięki temu niemalże każdy z nas ma w swojej kieszeni aparat, nie istotne czy gorszy czy lepszy. Posiadamy narzędzie, które zawsze jest pod ręką, dzięki któremu uwiecznienie różnych sytuacji stało się dziecinne proste.

Nagle każdy “stał się” fotografem, każdy poczuł że potrafi robić niesamowite zdjęcia, przez co w moim odczuciu ta prawdziwa “oldschoolowa” fotografia, stała się mniej doceniana i szanowana. Trzeba pamiętać, że aparat sam nie robi zdjęć. Potrzebny tu jest czynnik ludzki – technika może tylko pomóc. To dobra informacja dla osób, których nie stać na wypasioną lustrzankę, coraz lepsze bezlusterkowce, czy jakikolwiek sprzęt z górnej półki. Sam zaczynałem swoją przygodę z fotografią od cyfrówki za 300zł. W tamtym czasie był to dla mnie szczyt marzeń. Wychodząc ze sklepu czułem, że mam cały świat w kieszeni ;).

Uwielbiam czarnobiałe zdjęcia - 90sekund.pl
Uwielbiam czarno-białe zdjęcia – 90sekund.pl

Dzisiaj więcej zdjęć wykonuję smartfonem, niż lustrzanką, z której korzystam przy ważniejszych chwilach. Poza tym wszystkie zdjęcia robione Nexusem od razu lądują na Dropboxie, dzięki czemu nawet kiedy testuję inny telefon, czy też sformatuje swój smartfon każdą fotkę mam cały czas pod ręką. Minusem takiego rozwiązania jest to, że muszę je później odpowiednio posegregować, a że mam swoją metodę, z której korzystam od lat, staram się robić to na bieżąco. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy fotografowałem ojcowskim Zenitem – wówczas trzeba było przemyśleć każdy kadr, każde ustawienie aparatu. To, czy zdjęcie się udało okazywało się dopiero po wywołaniu filmu, czasami nawet po kilku dniach.

Dzisiaj cały proces trwa sekundy, a dodatkowo urządzenie wykonuje za nas część pracy, w postaci automatycznych ustawień. Możemy pstrykać tyle fotek ile chcemy, nie zawsze dbając o ich jakość i estetykę. Szkoda, bo przez to Ci prawdziwi pasjonaci fotografii, często spotykać się mogą z opinią, tzn. hejterów “eee, nic szczególnego, też bym takie zrobił – za darmo”.

Takie mnie refleksje naszły podczas przeglądania tych papierowych zdjęć. Postanowiłem się nimi podzielić, ponieważ dotyczą one każdego z nas. Chętnie poznam Wasze zdanie, co sądzicie o dzisiejszej fotografii? Myślę, że przyjemność z oglądania fizycznych zdjęć jest ogromna, szkoda, że te uczucia gdzieś zanikają w gąszczu folderów i plików jpg.

9 komentarzy

Damian Sikora Lipiec 1, 2014 at 9:30 pm

Siemano!
Ciągle z żoną robimy odbitki i to w ilościach hurtowych. Na plus dla cyfrowej fotografii jest możliwość obróbki zdjęć przed ich wywołaniem, przy czym chodzi mi o wywołanie z plików RAW do tego JPG załóżmy. Na minus to chyba mniejsza dbałość w trakcie robienia zdjęć, idzie się właśnie na ilość, któreś w końcu wyjdzie dobrze.

Smatrfonowe zdjęcia to raczej tak od biedy jak nie ma innych albo jako notatka.

Michał Brożyński Lipiec 2, 2014 at 9:51 am

U mnie akurat o odbitki dba tylko Żona :) Mi wystarcza zrzucanie wszystkiego co sfotografowałem raz na jakiś czas na dysk. Na szczęście udało mi się w tym zaprowadzić jakiś porządek, ale nie da się ukryć, że do tak zmagazynowanych zdjęć sięga się niezwykle rzadko. Klasyczne, papierowe albumy sprawdzają się dużo lepiej.

Damian Sikora Lipiec 7, 2014 at 10:23 pm

U mnie na dobrą sprawę też żona zajmuje się odbitkami. Ja wywołuję i wprowadzam poprawki. BTW żonie jest łatwiej.

BojaR Lipiec 2, 2014 at 10:23 pm

Obróbka cyfrowa to niewatpliwie świetna rzecz. Wg mnie konieczna, ale stosowana z głową :) Jesli chodzi o odbitki to już od dłuższego czasu zabieram się za wywołanie moich niektórych fotek, ale jakoś słabo mi to wychodzi ;)

Michał Brożyński Lipiec 2, 2014 at 10:29 pm

swoją drogą najtańsze to nie jest, w sensie wywoływanie zdjęć

Damian Sikora Lipiec 3, 2014 at 12:18 am

Ech, pojęcia “wywoływanie” i “odbitki” w dobie fotografii cyfrowej są tak często mylnie używane.

BojaR Lipiec 4, 2014 at 3:47 pm

Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem, ale chodzi Ci o to, że “wywoływanie” w tym tradycyjnym znaczeniu, często używa się zamiennie z odbitkami, które robimy u fotografa?

Damian Sikora Lipiec 7, 2014 at 10:13 pm

Tak, teraz wywołuje się nie klisze lecz RAWy. W mojej opinii tylko RAWy jest sens obrabiać cyfrowo.

Damian Sikora Lipiec 3, 2014 at 12:24 am

Komentowanie zamknięte