OnePlus 6 to genialne wypełnienie pustki po Nexusach. Rozbudza wyobraźnię!

5

Jak okiem sięgnąć, coraz więcej osób przyznaje się śmiało do tego, że notch im pasuje. Tak o Tobie Jerzy Jabłoński też tutaj myślę ;). To nic złego – spokojnie. Ale ja nie mogę się z tym za nic oswoić. Dlatego postanowiłem kwestię wcięcia u góry wyświetlacza w OnePlus 6 wyłożyć już teraz, aby mieć ją za sobą – aczkolwiek można “uszy” wyłączyć systemowo, więc zasadniczo jakby tematu nie było. Niemniej – ja mięty z notchem nadal nie czuję.

Ale, ale! W naszych dłoniach ma szansę wylądować prawdopodobnie najlepszy smartfon z Androidem. Za smartfona kompletnego i niemal doskonałego ciągle uważam Samsunga Galaxy Note 8 (TU recenzja), ale wciąż jest on poza moim zasięgiem cenowym. Od kilku tygodni jest ze mną Google Pixel 2XL, aczkolwiek przed tygodniem ustąpił w mojej kieszeni miejsca Motoroli Moto G6 Plus. Obydwa te produkty uwielbiam, chociaż wiadomo – Pixel wymiata na całej długości. Nie sądziłem, że to taka miazga w świecie smartfonów. Ale równie wysoko szybująca cenowo, co Note8. Używając Pixela (recenzja już prawie gotowa, ale montaż filmu wszystko wydłuża), zatęskniłem za światem wyłącznie niczym niezmąconego Androida. Używając Moto G6 Plus znowu dotarło do mnie, za co tak cenię Motki – czyli tą bliskość ze stockową platformą i przegenialne Gesty Moto.

Pogromca flagowców – OnePlus 6 – fot. mat. pras.

Na tle tych dwóch smartfonów – OnePlus 6 od jednego jest zdecydowanie tańszy, a od drugiego zdecydowanie droższy. Ale co z tego, skoro fantastycznie realizuje w sobie świetne idee, dawno temu przez Google puszczone w świat z pierwszym ich smartfonem – G1, a później kolejnymi Nexusami. I jak mam być szczerym – OnePlus 6 to dla mnie takie nowe wcielenie serii Nexus. Składa się na to szereg czynników, które zrozumieją wyłącznie osoby, którym bliski jest twór drapieżny, ambitny, aktywny, zawadiacko uderzający w całą konkurencję. Nie było jeszcze premiery OnePlus, aby przyniosła zawód. Teraz – po raz pierwszy w historii – było najhuczniej. Najbardziej po linii czołowych producentów. Łącznie z przedpremierowym przekazaniem kluczowym redakcjom do testów sprzętu. W tym miejscu – szczerze gratuluję Spider’sWeb i zazdroszczę Łukaszowi Kotkowskiemu.

Wzorniczo prezentuje się OnePlus 6 pięknie. Musiałbym go zobaczyć na żywo, aby w stu procentach wyrobić sobie zdanie, ale materiały, które do tej pory przejrzałem zdradzają świetną, dużą, solidną, ale też wyslimowaną bryłę – w kombinacji szkła i aluminium, przy zachowaniu odpowiedniej wagi wynoszącej 177 gramów. Na pewno OnePlus 6 będzie dobrze leżeć w dłoni. I wariant bez notcha zdecydowanie bardziej pasuje mi do tej linii wzorniczej. Sam AMOLED-owy ekran ma przekątną 6,28 cala (lub bez wcięcia – 6,12 cala) z rozdzielczością FHD+ wynoszącą 2280x1080px. Od pewnego czasu spotykam się z tą wartością w testowanych telefonach i uważam ją za idealny kompromis pomiędzy zwykłym Full HD, a 2K.

Pogromca flagowców – OnePlus 6 – fot. mat. pras.

Ale to, co mnie najbardziej porywa przy serii OnePlus, to brak jakichkolwiek wymówek przy dedykowanych podzespołach. Ależ one gryzą w “szóstce”! Świetny Snapdragon 845, grafika Adreno 630, 6GB lub 8GB RAM, a do tego superszybka pamięć UFS2.1 na pliki – 64GB/128GB/256GB. Dochodzą jeszcze kluczowe sensory, jak czujnik linii papilarnych na pleckach, akcelerometr, elektroniczny kompas, Sensor Hub, zbliżeniowy, światła otoczenia etc. Jest też odblokowywanie telefonu poprzez skaner twarzy, jack 3.5mm dla słuchawek przewodowych, haptyczny czujnik nacisku, dwukanałowe WiFi 802.11ac (2.4/5GHz), Bluetooth 5.0, wsparcie dla aptX i aptX HD, obiecujące najlepsze możliwe brzmienie na bezprzewodowych słuchawkach, NFC i wiele innych świetnych rozwiązań.

OnePlus 6 nie ukrywa niczego również pod kątem fotografii. Na pleckach są dwa aparaty – matryca Sony IMX 519 – 16Mpx z pikselami 1.22µm, optyczną i elektroniczną stabilizacją obrazu i światłem f/1.7 oraz – przetwornik Sony IMX 376K – 20Mpx z pikselami 1.0µm, detekcją fazy (PDAF) i przysłoną f/1.7. OnePlus 6 obsługuje oczywiście RAW-y, kręci wideo w 4K – zarówno w 30kl./s, jak i 60kl./s, a także filmy Super Slow Motion w 1080p i 240kl./s oraz 720p w 480kl./s. Nie widziałem jeszcze zdjęć wykonanych przez ten telefon, ale patrząc po tych podzespołach – wstydu nie będzie! Całość zasila bateria o pojemności 3300mAh z systemem szybkiego ładowania oraz napędza system Android 8 Oreo z autorską modyfikacją nazwaną OxygenOS.

Pogromca flagowców – OnePlus 6 – fot. mat. pras.

Ceny? W euro zaczynają się od 519EUR. Nowego smartfona można zamawiać na stronie oneplus.com. Na polskie warunki, po dzisiejszym kursie wychodzi około 2220zł. Jak za taką specyfikację oraz wykonanie – po prostu żal nie brać! Jest rzeczywiście na czym oko zawiesić. Jest o czym pomyśleć w kontekście długofalowego zakupu, który będzie bardzo, ale to bardzo dobrą inwestycją.

Share.

About Author

Niedźwiedź - ROAR! Redaktor Naczelny https://90sekund.pl. Pasjonat humanistyki cyfrowej oraz literatury Myśliwskiego, Pamuka, Cabrea i biegania.