Image default
Huawei

Oto powody, dla których Huawei Ascend P8 to cholernie pociągająca słuchawka!

Ostatnio wspominałem o zbliżającej się premierze nowego flagowca od Huawei, czyli Ascend P8. Zdaję sobie sprawę (niestety po fakcie), że część osób mogła uznać sam tytuł za mylący, za co przepraszam, natomiast zdania nie zmienię – ten smartfon, a raczej dwa – o czym później – jest świetny! Krótko – w rozsądnej cenie dostajemy całkiem sensowną specyfikację, wygląd premium, a biorąc pod uwagę, jak spisywał się chociażby testowany u nas Honor 6, jestem pewien, że Ascend P8 będzie rakietą.

Huawei Ascend P8 - fot. mat. pras.
Huawei Ascend P8 – fot. mat. pras.

Zaczynając od specyfikacji, na pokładzie mamy 8-rdzeniowy procesor Kirin 935 (lub 930 w zależności od wersji), z czego cztery to Cortex A53 o taktowaniu 2 GHz, a następne cztery to również A53, tyle że 1,5 GHz. Do tego 3 GB pamięci RAM oraz w najtańszej wersji 16 GB na pliki + slot na kartę MicroSD i już robi się całkiem ciekawie. Włożono tu baterię o pojemności 2680 mAh, więc tragedii również nie ma, choć mogłoby być lepiej pod tym względem.

Huawei Ascend P8 - fot. mat. pras.
Huawei Ascend P8 – fot. mat. pras.

Odnajdą się tu również miłośnicy fotografii – z tyłu mamy 13-Mpix z optyczną stabilizacją obrazu i podwójną lampą LED, na froncie z kolei dostajemy 8 Mpix. Ponadto, zawarto tu również kilka funkcji fotograficznych, których nie znajdziecie u konkurencji. Light Painting to opcja, która śledzi wszystkie źródła światła, tworząc z nich różnokolorowe smugi, co dodaje zdjęciom niesamowitości.

Huawei Ascend P8 - fot. mat. pras.
Huawei Ascend P8 – fot. mat. pras.

Oprócz tego jest jeszcze Time Lapse, który złączy fotki zrobione w różnych interwałach czasowych oraz Director Mode, dla amatorów reżyserii. Dodam jeszcze, że aparat główny nie wystaje poza obudowę, w przeciwieństwie do innych flagowców.

Nie samymi cyferkami człowiek żyje i warto mieć smartfon, z którym możemy się pokazać. Jak na tym tle prezentuje się Ascend P8? Jest po prostu śliczny :). Metalowe unibody i grubość 6,4 mm. Czy ktoś jeszcze ma jakieś pytania? Lekkość i solidność w jednym, to mi się podoba! Uroku całości dodają ultracienkie ramki przy dłuższych bokach. Właściwie niemalże nie ma ich wcale, przez co zdecydowaną większość frontu stanowi ekran i nie marnuje się wiele miejsca.

Huawei Ascend P8 - fot. mat. pras.
Huawei Ascend P8 – fot. mat. pras.

A skoro już przy nim jesteśmy. Tutaj od ostatniego wpisu nie zmieniło się nic, więc dostajemy do dyspozycji 5,2 cala o rozdzielczości Full HD i natężeniu pikseli na cal na poziomie 424 ppi. Można stwierdzić – szkoda że nie 2K, ale nie widzę sensu, by w ten sposób narzekać. Dodatkowo, tak jak wcześniej wspomniałem, za sprawą cienkich ramek, wyświetlacz pokrywa 78 proc. frontu, a więc dostajemy w zasadzie samo mięsko.

Huawei Ascend P8 - fot. mat. pras.
Huawei Ascend P8 – fot. mat. pras.

W przypadku drugiej wersji, jaką jest Ascend P8 Max zastanawiam się, gdzie przebiega granica między tabletem, a smarfonem? Jasne, powstało określenie phablet, jednak dotyczy ono raczej słuchawek z ekranem w granicach 6 cali. Wydawało się Wam, że Note 4 to dachówka? Przy P8 Max może się pod względem wielkości schować, bowiem ten posiada monstrualne 6,8 cala! Wow! Szkoda tylko, że w tym przypadku również zdecydowano się na rozdzielczość Full HD. Tutaj zdecydowanie przydałoby się podbicie. Na szczęście chociaż powiększono baterię do pojemności 4360mAh. Od razu mogę jednak napisać, że taki smartfon nie jest dla mnie. Do 6 cali, jeszcze OK, choć i tak końcowe wartości są już nieco za duże. A tu mamy prawie 7 cali, czyli rozmiar niejednego tabletu. Temu modelowi nie wróżę dużego sukcesu.

Przeglądając opinie osób, które miały już nowe słuchawki Huawei w rękach, zauważyłem jedną rzecz – wszyscy są zgodni, że to najlepsze twory chińskiego producenta. Przynajmniej zwykły P8, bowiem o tym drugim jakoś tak mało informacji. Cenowo prezentuje się to następująco: standardowy P8 z pojemnością 16 GB kupimy za 499 euro, z kolei wersja 64 GB to już wydatek 599 euro. Analogicznie P8 Max to 549 i 649 euro.

Huawei Ascend P8 - fot. mat. pras.
Huawei Ascend P8 – fot. mat. pras.

Jest zatem ciekawie, designersko i ze świetną specyfikacją. Model Max mnie raczej nie interesuje, ale jego mniejszy odpowiednik wygląda na całkiem fajny sprzęt. No to co? Samsung, Sony, Apple i spółka mają się czego obawiać, czy mimo tak świetnego wykonania, postrzegacie Huawei, jako tego gorszego? Dajcie znać w komentarzach!

15 komentarzy

QC4U Kwiecień 17, 2015 at 12:55 pm

Od jakiegoś czasu jestem posiadaczem Huawei Ascend P7. Szczerze mówiąc kiedyś postrzegałem produkty tego producenta jako półkę przeciętnych chińczyków w stylu ZTE, jednak już pierwsze testy bardzo mnie zaskoczyły i moim zdaniem marka producenta m.in. nadajników LTE ma duże szanse zagrozić głównym graczom na rynku. Wysoka jakość za niską cenę. Trzymam kciuki, bo ktoś powinien wreszcie pokazać Samsungowi i Apple, że nie są panami wszechświata.

Przemysław Krawczyk Kwiecień 17, 2015 at 5:04 pm

Przyznam szczerze, że też kiedy podchodziłem do marki Huawei w ten sposób, kiedy bliska mi osoba dostała ten telefon w abonamencie za symboliczną złotówkę, nie mogłem uwierzyć, jak nieźle prezentowała się na tle droższej konkurencji. To było jakieś dwa lata temu, smartfon z kategorii budżetowych, ale nie dzieje się z nim nic. Działa wciąż szybko i sprawnie, a jego jedyną wadą jest mała pamięć na pliki. Co nie zmienia faktu, że był nabywany w czasach, gdy 16 GB wcale nie było standardem. Cieszę się, że marka Huawei rośnie w siłę i mam nadzieję, że z czasem będzie postrzegana coraz lepiej.

Pragmatus Kwiecień 17, 2015 at 3:59 pm

Nie no za taką cenę to ja wolałbym trochę dopłacić i kupić iPhone 6, za tego dałbym 1600 max.

Przemysław Krawczyk Kwiecień 17, 2015 at 5:06 pm

Myślę, że 1600 zł jest osiągalne, ale raczej po jakimś czasie od premiery. A Twoje “trochę” to jednak dodatkowy tysiąc, który nie każdy ma na zbyciu :) Ja też zamiast A5 wolałbym “trochę” dopłacić i mieć S6 :) Tyle że kasa jakoś tak uparcie nie chce lecieć z nieba :)

Andrzej Kwiecień 19, 2015 at 11:39 am

dokładnie taki tok rozumowania jest śmieszny bo troche to 10-20% ceny a nie drugie 50%

Pragmatus Kwiecień 20, 2015 at 2:15 pm

Oj tam zaraz śmieszny. Napisałem skrótem – miałem na myśli w tym “trochę dopłacić” (a to 50% aż) parametr tempa tanienia urządzenia…które w przypadku produktów Apple bardzo wolne jest więc summa sumarum wydaje mi się, że Z UWZGLĘDNIENIEM czynnika tempa tanienia produktu, wychodziłoby to gdzieś właśnie 20% a nie 50% ;)

Pragmatus Kwiecień 20, 2015 at 2:14 pm

Nie rozumiem dlaczego nie dopłaciłeś paru złotych i nie kupiłeś Alpha tylko A5? Z tego co widziałem A5 mimo że wygląda bardzo prawilnie to kipska jest parametrycznie :)

BTW co do wyborów to celuję albo w Alphę właśnie albo w Xperia Z3 Compact.

Michał Brożyński Kwiecień 20, 2015 at 3:32 pm

Ale za to A5 jest niezły codziennym użytku. Testowaliśmy i A3 i A5 i ten drugi model nie ma się zupełnie czego wstydzić.

Przemysław Krawczyk Kwiecień 20, 2015 at 9:02 pm

Jeśli chodzi o specyfikacje – to, co ma A5 w zupełności mi wystarcza. Działa płynnie, większość gier działa bez żadnych spowolnień, aparat cyka niezłe fotki. Ponadto w moim konkretnym przypadku sytuacja była nieco inna – po prostu kończyła mi się umowa z operatorem, a że chciałem odejść, zaproponowano mi śmiesznie niską cenę.

Dominik Śniegucki Kwiecień 17, 2015 at 5:39 pm

6,8″ za ok 2500? Hmm jak mi się znudzi mój Flex to sobie takiego sprawie. Jak będzie dostępny w Polsce.

Przemysław Krawczyk Kwiecień 17, 2015 at 6:12 pm

Dla mnie mimo wszystko za duży :) Nie da się ukryć, że przeglądanie wszelkich treści na takim ekranie jest o wiele bardziej komfortowe niż na np. 5-calowym, ale mimo cienkich ramek, nie chciałbym takiego wielkoluda na co dzień.

Dominik Śniegucki Kwiecień 18, 2015 at 2:16 pm

kwestia przyzwyczajenia. myślałem ze 6″ to dużo (dlatego Xperia Z ultra odpadła) ale jak zobaczyłem 7″ w galaxy tab 4 (z funkcją telefonu) to jednak stwierdziłem że duży ekran do mnie przemawia. i można go komfortowo używać. chociaż w przypadku Flexa da się to robić jedną ręką to przy wielkości 6,8″ czy 7″ niestety potrzebne są już dwie dłonie.

Przemysław Krawczyk Kwiecień 19, 2015 at 9:28 am

Otóż to i właśnie dlatego niemalże 7 cali jak na smartfon to dla mnie za dużo. Od słuchawki oczekuje mimo wszystko jakiejś kompaktowości i mobilności. Mój ideał więc, to ekran w smartfonie 5-5,7 cala oraz tablet w okolicach ósemki. Ale tak jak piszesz – wszystko to kwestia przyzwyczajenia, jednak już Note 4 był dla mnie spory i choć smartfon to zaiste cudowny, wolę mniejsze rozwiązania :)

jarek384 Październik 8, 2015 at 8:47 am

Dla mnie akurat 6,7 cala – przy wielkości tylko o dwa centymetry większe od większości 5,5 calowców – to wcale nie tak dużo… Jak tylko wejdzie do Polski od razu go kupuję!

Przemysław Krawczyk Październik 9, 2015 at 6:23 am

Witam serdecznie. Smartfon jest już dostępny w większych sklepach oraz sprzedaży internetowej, więc nie ma na co czekać :)

Komentowanie zamknięte