Image default
Amazon

Panie i Panowie – oto nowe, dotykowe czytniki – tak dotykowe – od Amazonu! Kindle i Kindle Voyage

Na te premiery czekałem z decyzją o zakupie czytnika ebooków, chociaż już pierwsze przymiarki robiłem przed rokiem. Od chwili, kiedy pojawił się pierwszy Paperwhite wiedziałem, że to jest mój numer 1. Dwójkę wziąłem jeszcze na przeczekanie, licząc na poprawki, które względem pierwszej edycji się w niej znajdą, a najbardziej oczekiwałem trzeciej edycji tego genialnego czytnika, gdyż założyłem, że wreszcie będzie to najbardziej dojrzały produkt. Teraz okazuje się, że dostajemy zupełnie nowy sprzęt wśród ereader-ów Amazonu. Już poprzednim edycjom nie można było wiele zarzucić, ale teraz jest jeszcze piękniej ;)

Kindle (klasyczny z dotykowym ekranem)

Do naszych rąk trafią dwie propozycje. Amazon rezygnuje z odświeżania tradycyjnych czytników i wprowadza zamiast nich model z dotykowym ekranem (obydwa posiadają w swojej konstrukcji papier elektroniczny, a nie wyświetlacze LCD). Nie będzie on miał podświetlanego wyświetlacza, jak ma to miejsce w przypadku Paperwhite’a, ale znacznie usprawni tradycyjną pracę z czytnikiem. Miałem okazję niedawno przez jakiś czas doświadczyć możliwości i modelu Paperwhite 2, jak i klasycznego Kindle’a i już wiem, że taki krok był koniecznością. W dobie dotykowych ekranów nie da się inaczej i Amazon to wie. Poza tym dyktuje tym ruchem swoje warunki również konkurencji.

Klasyczny czytnik Kindle debiutuje z ekranem dotykowym - fot. Amazon
Klasyczny czytnik Kindle debiutuje z ekranem dotykowym – fot. Amazon

A więc nowy tradycyjny Kindle zostaje pozbawiony fizycznych przycisków nawigacyjnych, ale zachowuje właściwie wszystkie cechy swojego poprzednika. Jest oczywiście kilka znaczących różnic. Po pierwsze zastosowano w nim 20 proc. szybszy procesor, podwojono pamięć na eksiążki (do 4 GB), dzięki dotykowi znacznie lepiej zaznaczymy wybrane fragmenty tekstu, czy poszukamy czegoś w słowniku. Oprócz tego znajdą się także dodatkowe funkcje, jak Kindle FreeTime (tworzenie profili czytelniczych dla dzieci oraz motywowanie ich do czytania poprzez zbieranie osiągnięć), X-Ray (przeszukiwanie słowników i Wikipedii w celu wyjaśnienia określonych np. motywów, czy fraz) oraz Word Wise – funkcja, która pojawi się niebawem i umożliwi łatwe tłumaczenie trudnych słów, na które napotkamy w czytanych książkach, wyświetlając nad kłopotliwymi wyrazami krótkie objaśnienia, co oznaczają. Póki co w języku angielskim.

Nowy dotykowy Kindle jest więc bardzo dobrą ewolucją całej swojej linii, z której się wywodzi, a dzięki skoncentrowaniu się na funkcjach dotykowych, zamieni ten czytnik w prawdziwie funkcjonalne narzędzie. Zresztą równie tanie, co poprzednik, bo jego ceny zaczynają się od 79 dol. w wersji z reklamami i 99 dol. bez reklam. W przeliczeniu na złotówki, to odpowiednio ok. 250 zł i 300 zł. Myślę, że wszelki komentarz jest zbędny ;)

Kindle Voyage

Model, który znacznie bardziej mnie interesuje to oczywiście Kindle Voyage. Z tego, co widzę w materiałach prasowych, nie wygląda na następcę Paperwhite’a 2. Jest nowym czytnikiem, ale z najwyższej półki. Nie tylko różniący się ceną, ale mocno specyfikacją. Po pierwsze zastosowano tutaj podświetlany ekran z 300 punktami na cal (dla porównania klasyczny Kindle to tylko 167 ppi, a Paperwhite 212 ppi), obraz będzie więc ostry i bardzo czytelny, a wg Amazonu tak wyraźny, jak ten wydrukowany na zwykłej kartce. Dodatkowo Kindle Voyage jest niezwykle cienki (7,6 mm) i lekki (180 g edycja z WiFi, a ta z dodatkowym, darmowym 3G 188 g), jest więc najlżejszym czytnikiem z całej rodziny.

Czytnik Kindle Voyage to produkt premium w każdym calu - fot. Amazon
Czytnik Kindle Voyage to produkt premium w każdym calu – fot. Amazon

Z nowości znalazł się w nim również tryb adaptacyjny, który potrafi regulować natężenie światła w zależności od okoliczności, w jakich czytamy. Ekran pokryty jest szkłem antyrefleksyjnym, które ma eliminować odbicia w czasie czytania. Na froncie dodano w ramkach sensory, które pozwalają przerzucać strony poprzez delikatny nacisk, bez konieczności dotykania ekranu, przy okazji wibrując delikatnie, kiedy akcja zostanie wykonana. A skoro mamy do czynienia z czytnikiem klasy premium, został on też lepiej wykonany. Plecki to stop magnezu, co wpływa na jego ultralekkość oraz dzięki właściwościom wytrzymałościowym, uchroni go przed drobnymi uszkodzeniami mechanicznymi.

Nie zabraknie też funkcji typu Word Wise, czy X-Ray, a zbiory ebooków będzie można podzielić wraz z innymi członkami rodziny w ramach Chmury Amazonu. Funkcja podobna do tej, jaką w iOS 8.0 zaimplementował Apple. Ceny zaczynają się już od 199 dol., czyli jest drożej niż w sytuacji, gdybyśmy chcieli kupić np. model Paperwhite 2, i co ważne jest to cena w wersji z reklamami i WiFi. W zależności jednak od wariantu nie zapłacimy za Kindle Voyage więcej, jak 289 dol. Niewątpliwie czytnik wart tej ceny.

A ja mam ból głowy ;) Muszę zdecydować, czy kupić Paperwhite 2, czy poczekać aż stanieje Voyage, bo tylko te dwa czytniki wchodzę w grę.

5 komentarzy

ko_sz Wrzesień 18, 2014 at 4:46 pm

Ja czaję na Paperwhite 2 dla siostry ;-) zanim Voyage się pojawi i jeszcze trochę stanieje to czasu trochę jeszcze myślę minie… jeżeli chodzi o mnie to chyba jeszcze długo się nie przekonam. NIe ma to jak na papierze. Nie chodzi tylko o przeczytanie ale też obcowanie. Zapach kartek, itp. W ogóle mam takie zboczenie, że zaczynam czytanie od wąchania stron ;)Nie jestem raczej mainstreamowy. Książka daje poczucie zwolnienia tempa, zatrzymania czasu, a technologia jest teraz uosobieniem pędu, pośpiechu, w jask najkrótszym czasie jak najwięcej oraz gdzie się da. Wtedy gdzieś umyka ta “magia”…

Michał Brożyński Wrzesień 18, 2014 at 7:11 pm

Ja mam akurat inaczej. I Twój komentarz wpisuje się w tekst, nad którym właśnie pracuję, a który dotyczy właśnie czytania ebooków. Ja mam akurat tak, że żadna magia mi nie ucieka ;) Dla mnie liczy się wyłącznie tekst, słowo. I pod tym względem zupełnie nie czuję, by cokolwiek mi uciekało. Nauczyłem się rozważnie z tego wszystkiego korzystać i zdecydowanie wolę tablet lub czytnik od klasycznej książki. Czy któreś jest lepsze od drugiego? Nie mam pojęcia. Najważniejsze, że ja się dobrze czuję z ebookami. Tak samo, jak to, że Ty masz swoje rytuały z papierową książką. Należy to doceniać i się z tego cieszyć! I co najważniejsze – przede wszystkim czytać :)

ko_sz Wrzesień 19, 2014 at 12:20 pm

Niezaprzeczalnie masz rację – liczy się dobry tekst i czytane słowo. I druga sprawa, najważniejsza, o której piszesz – chodzi przede wszystkim aby czytać. Im więcej środków wspomagające tą czynność tym lepiej. Czy to będzie czytnik, czy książka, albo może audiobook (bardzo sobie cenię audioteka.pl), nieważne. Niech powstaje tyle metod ile trzeba aby każdy znalazł coś do siebie i przekonywał się do czytania. Tyle historii jest do zbadania. Tyle żyć do przeżycia:)

Jestem ciekaw wspomnianego artykułu. Czekam:)

Michał Brożyński Wrzesień 19, 2014 at 12:23 pm

Tekst już właściwie skończony, niebawem będzie na blogu ;)

ko_sz Wrzesień 19, 2014 at 12:25 pm

Przeczytam na tablecie;) A może usługa drugu podsumowania miesiąca? :)

Komentowanie zamknięte