Image default
Amazon

Papier zamieniam na plastik, czyli krótka historia bycia między młotem a kowadłem

Czas by publicznie się do czegoś przyznać… To, że Michała Brożyńskiego pokonał papier to moja zasługa :P He He He, to właśnie za sprawą prezentu ode mnie biedak mordował się i do dzisiaj jeszcze opowiada mi, jak trudno było mu przebrnąć przez tą – bądź co bądź – grubą i ciężką książkę. I sprzedam Ci tajemnicę… poddał się do reszty i ostatnie rozdziały przeczytał na czytniku ebooków. :D

PAPIER MNIE POKONAŁ. I NAWET NIE WIEM JAK TO SIĘ STAŁO!

[showads ad=rek3]

Jeśli kliknąłeś w powyższy pomarańczowy link, to mogłeś sobie szybko przypomnieć, że Michał jest ogromnym zwolennikiem ebooków i choć w jego pokoju książki zajmują całą jedną ścianę to dawno nie zauważyłem tam żadnej nowej pozycji. W przeciwieństwie do mnie, gdzie półki uginają się od kolejnych nowych nabytków. I już po zdjęciu głównym doskonale widzisz jaka literatura mnie kręci, a to tylko część moich pokaźnych zbiorów. To oznacza jedno, jestem fanem tradycyjnych książek. Uwielbiam wejść do księgarni, poczuć panującą tam atmosferę, dotknąć każdej interesującej pozycji, nawet jeśli widziałem ją kilka razy, a jeszcze nie stoi na mojej półce.

[showads ad=rek2]

Uwielbiam też zapach farby drukarskiej i choć niektórzy mogą to wyśmiać, to na szczęście są tacy, którzy czują ten sam flow co ja – chociażby nasza koleżanka z redakcji – Natalia. Nie ukrywam jednak, że od dawna kusi mnie by przerzucić się na ebooki, by przekonać się czy rzeczywiście taka forma obcowania z literaturą mi odpowiada?

Walter Isaacson "Steve Jobs" - jedna spośród wielu książek na mojej półce - 90sekund.pl
Walter Isaacson “Steve Jobs” – jedna spośród wielu książek na mojej półce – 90sekund.pl

I tak w redakcji mamy dwa przeciwległe obozy oraz mocne argumenty zarówno z jednej i drugiej strony. Michał – zwolennik ebooków. Natalia – absolutna maniaczka tradycyjnych książek! Swoją drogą żałuj, że nie widziałeś jej domowej biblioteki. No i gdzieś po środku jestem ja. A przynajmniej oficjalnie do dzisiaj. I jeśli domyślasz się o co mi chodzi to, tak. Masz rację.

KUPIŁEM CZYTNIK EBOOKÓW! YEAH!

Nie będę ukrywał, że jaram się strasznie tym zakupem, tym bardziej, że od dawna czułem, że taki nabytek muszę prędzej czy później zrealizować. Zawsze jednak wahałem się i nie mogłem równocześnie zdecydować, czy rzeczywiście taki zakup ma sens? W międzyczasie kupiłem iPada mini 2 i pomyślałem, że to świetny zamiennik dla czytnika. Pomysł ten jednak spalił na panewce, ponieważ tablet wykorzystuję do zupełnie innych rzeczy, a czytanie książek było na szarym końcu. Trudno mi napisać dlaczego, ale po prostu ta mieszanka nie zaskoczyła.

[showads ad=rek3]

Ostatecznie do zakupu czytnika ebooków przekonała mnie… moja siostra, która dostała prezent w postaci Kindla. Model Paperwhite 2. I podobnie jak ja, miłośniczka papieru, nagle okazało się, że nie rozstaje się ze swoim czytnikiem nawet na krok. Ledwo mogłem go obejrzeć i sprawdzić ;). Te krótkie chwile jednak sprawiły, że przełamałem się i tak oto moim nowym przyjacielem stał się Kindle Paperwhite 3!

Amazon Kindle Paperwhite 3 - 90sekund.pl
Amazon Kindle Paperwhite 3 – 90sekund.pl

Pomyślisz pewnie, że robię wielki hałas o nic, ale nie ukrywam, że taka forma czytania jest dla mnie nowością, co sprawia, że najchętniej zakończyłbym tutaj wpis i poszedł czytać. :P Oczywiście radość z nowego sprzętu pomimo testów i pracy blogera wciąż pozostaje ciągle ta sama. Cieszę się, że udało mi się zachować tą dziecięcą uciechę – rozpakowywanie nowego urządzenia nadal sprawia mi ogromną frajdę!

Po lewej Paperwhite 2. Po prawej Paperwhite 3 - 90sekund.pl
Po lewej Paperwhite 2. Po prawej Paperwhite 3 – 90sekund.pl

Przy okazji mam również świetną okazję sprawdzić, jak bardzo zmieniła się trzecia edycja Paperwhite od drugiej, którą ma moja siostra. Wizualnie obydwa czytniki różnią się nieznacznie, ale coś na co warto zwrócić uwagę to wyższa rozdzielczość w moim modelu. W tej chwili, kilka godzin po zakupie nie napiszę jaką daje to różnicę, ale jestem przekonany, że 300 ppi podczas czytania sprawować się będzie wyśmienicie.

Amazon Kindle Paperwhite 3 - 90sekund.pl
Amazon Kindle Paperwhite 3 – 90sekund.pl

Jako osoba zaczynająca nową przygodę już teraz czuję, że dam się porwać tej metodzie czytania. Papier mnie z pewnością nie pokona, przynajmniej nie tak szybko, ponieważ nadal będę kupował książki, które po prostu muszą znaleźć się na mojej półce. Są jednak takie pozycje, które niekoniecznie muszą zajmować miejsce innym, dlatego chętnie je przeczytam właśnie na czytniku. Póki co – nadal pozostaję pomiędzy Michałem a Natalią. Wystarczyło posłuchać reakcje obu stron, kiedy pochwaliłem się wiadomością o nowym zakupie.

[showads ad=rek1]

Michał – Klawo! Teraz zobaczysz jak szybko odejdziesz od papieru!

Natalia – O nieeee! Zdrada! Obiecaj, że będziesz czytać dalej papier!

 

 

 

Mój czytnik wśród ulubionych książek - 90sekund.pl
Mój czytnik wśród ulubionych książek – 90sekund.pl

Teraz już wiesz, dlaczego jestem między młotem, a kowadłem ;). Tym miłym akcentem kończę mój wpis (w końcu :P), ponieważ coś mi się zdaje, że czeka na mnie jakaś dobra książka… w plastiku ;).

[showads ad=rek3]

17 komentarzy

Rękowyczyny M Wrzesień 28, 2015 at 7:55 pm

jeszcze redaktorkę przekonajcie, bo odstaje od klubu kindlowców ;)

BojaR Wrzesień 28, 2015 at 8:03 pm

I na nią przyjdzie pora ;) Chociaż dla równowagi musi być ktoś oldschoolowy ;)

Natalia Maria Araszkiewicz Wrzesień 28, 2015 at 8:06 pm

Mnie nie przekabacicie – tylko papier! <3

Michał Brożyński Wrzesień 28, 2015 at 8:34 pm

Kiedy wchodzisz między wrony, z czasem zaczynasz krakać tak, jak i one ;). Zgadzam się, że papier jest super, ale mam na myśli elektroniczny :D

Piotrek Wrzesień 29, 2015 at 12:37 pm

Kwestia czasu. Sama zobaczysz… dojdziesz do identycznych wniosków, jak wyżej. Życie staje się coraz bardziej przyjemne. A my chyba coraz bardziej leniwi :-)

Przemysław Krawczyk Wrzesień 29, 2015 at 8:35 pm

To i jeszcze ja dodam swoją cegiełkę – moje postrzeganie na te sprawy zmieniło się wraz z tym, gdy otrzymałem w prezencie Kindle Paperwhite 2. Śmiem twierdzić, że od tego czasu, a było to końcem czerwca, przeczytałem więcej książek, niż w ciągu całego zeszłego roku. No cóż, gry nie przejdą się same :) No i uwielbiam opcję wybudzania na ostatniej stronie. Bez pier…dzielenia się z żadnymi zakładkami. Chociaż papier w dalszym ciągu cenię – jest w nim coś sentymentalnego, co nie pozwala się od niego oddzielić grubą kreską. Ale z racji mojego, dosyć słabego wzroku, bardzo cenię sobie podświetlenie, które nieraz umożliwiło mi zapoznawanie się z treścią, przy różnych warunkach. No i szacun za baterię, która wytrzyma miesiąc intensywnego czytania ;)

MarqoBiker za-miedza Wrzesień 28, 2015 at 8:20 pm

Hmmm…podejrzewam że każdy z Was ma tablet więc ciut nie rozumiem kupowania jeszcze czytnika ebooków . Na 7 calowym tablecie czyta się wspaniale . Ja lubię książki i drukowane i elektroniczne choć przyznam że nie ma to jak dobrze wydane staromodne tomisko :)

Michał Brożyński Wrzesień 28, 2015 at 8:33 pm

Dla mnie liczy się treść, więc nośnik naprawdę schodzi na plan drugi. Często nawet autor. Co do kwestii tabletu, to dla mnie coraz ważniejszą rolę odgrywają ostatnio Książki Play od Google i czytanie na Nexusie 6 (niż na iPadzie), które przy rozdzielczości QHD jest świetne, aczkolwiek czuję coraz częściej, mając możliwość od czasu do czasu możliwość korzystania z czytnika, że też bym przyjął jednak czytnik. Tym bardziej, że on nie atakuje powiadomieniami. Teoretycznie w tablecie można włączyć tryb samolotowy, ale w praktyce… cóż, nigdy tego nie robię ;), i ciągle mi się przypomina, że coś tam mam do zrobienia, sprawdzenie, przesłania etc. Czytnik to wszystko utrudnia. Skutecznie ;).

MarqoBiker za-miedza Wrzesień 28, 2015 at 8:47 pm

Sporo w tym racji, i tak jak napisałeś…liczy się treść książki i to że wogóle się czyta . Ja się czasami zastanawiam jak wogóle utrzymują się księgarnie skoro społeczeństwo nie czyta , chyba co roku ich cały zysk opiera się na sprzedaży podręczników .
Ja właśnie na swoim Nexusie 7 czytam sobie jedną z książek serii Metro .

BojaR Wrzesień 28, 2015 at 9:58 pm

Odniosę się tutaj do Twojego jednego i drugiego komentarza. Przyznam, że też nie bardzo rozumiałem idee kupowania czytnika w momencie gdy ma się tablet. Ale jak słusznie Michał zauważył, tablet to w moim przypadku również spora ilość powiadomień. Inna kwestia. Rozpraszają mnie takie drobiazgi jak np pobrudzony ekran, wystarczy niewielki ślad, a już muszę chwycić szmatkę i go doprowadzić do idealnego stanu. A wiadomo, że cały czas jeździ się paluchem po ekranie. W czytniku tego problemu nie ma.

Ja czytam właśnie “Otchłań” jeśli chodzi o Metro i po średniej “Dzielnicy Obiecanej”, tę pierwszą czyta mi się o wiele lepiej :)

MarqoBiker za-miedza Wrzesień 28, 2015 at 10:59 pm

Też właśnie zaczynam Otchłań czytać a skończyłem nie dawno Szepty Zgładzonych .

Michał Brożyński Wrzesień 29, 2015 at 4:54 am

Wbrew pozorom trochę ludzi książki kupuje, co nie oznacza, że są one czytane ;). Myślę też, że ludzie dają je często w prezencie – sam tak robię z papierowymi, chociaż ostatnio na swoje urodziny poprosiłem o e-booki. Jedni posłuchali, a inni nie :P ;)

Piotrek Wrzesień 29, 2015 at 12:40 pm

Sporo w tym racji. Mnie jednak obezwładniało i powalało na łopatki, że po każdym czytaniu musiałem ładować tablet. Brrr, jakiś koszmar.

Agnieszka Wrzesień 28, 2015 at 10:12 pm

Jako siostra autora potwierdzam, że Kindel to jeden z najpiękniejszych prezentów jakie otrzymałam. Kindel to wygoda i możliwość noszenia w torebce kilkudziesięciu ukochanych pozycji do natychmiastowego wglądu. W razie spadku dobrej literatury we krwi. Jak wszyscy wiedzą w torebce kobiety znajdziesz wiele. Z własnej perspektywy potwierdzę, że w torebce kobiety-nauczycielki jeszcze więcej, Nie zawsze jest miejsce na książkę. Niestety. A Kindel się zmieści zawsze. Każdy mól książkowy doceni wygodę i mniej obolałe ramię. Lubię czytać ebooki, ale no coż.. książka to książka. To zapach, ciężar, grubość i niewątpliwa przyjemność z rozkoszowania się “potrzymaniem” danej historii w ręku. Złoty środek to podstawa. Jestem nowoczesnym molem książkowym. Nowoczesnym, ale pamiętającym o korzeniach.

Michał Brożyński Wrzesień 29, 2015 at 4:25 am

No, no! Ile w tym cyfrowego romantyzmu :). Popieram!

Przemysław Krawczyk Wrzesień 29, 2015 at 8:40 pm

I ja! Obiema rencyma i nogoma!

Piotr Wrzesień 30, 2015 at 12:31 pm

Sam też miałem podobnie :) teraz książka w “plastiku” jest ze mną prawie zawsze, pewnie to rozmiar i poręczność też o tym zdecydował

Komentowanie zamknięte