Image default
News

Samsung Galaxy S8 i S8+ (Plus) – wzornictwo i wykonanie to poziom wyżej z małym minusem

Zaprezentowane dziś Samsungi Galaxy S8 i Galaxy S8+ (Plus) to smartfony, które mogą pochwalić się fantastycznym wzornictwem. Najbardziej zachwyca mnie w nich pomysłowość Samsunga. Pierwszym krokiem w nowym kierunku była przecież seria Galaxy S6, z modelem Edge na czele. Zaraz po niej południowokoreański gigant wspiął się na wyżyny wzorniczego piękna poprawiając i ulepszając nową linię projektową w Galaxy S7/S7 Edge. Niemal doskonałym zwieńczeniem świeżej myśli designerskiej był Note7, ale póki co czekamy na jego powrót. W którym kierunku poszedł więc Samsung w Galaxy S8 i S8+?

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Oczywiście już raz wytyczoną przy SGS6 ścieżką. Pomysłowość projektantów przerosła moje oczekiwania. Okazało się bowiem, że można ograć ten krój raz jeszcze i to – w dosłownie – świeżym ujęciu. Zdaję sobie sprawę, że jestem jednym z niewielu, którzy mieli okazję kilka dni temu trzymać w dłoniach obydwa Galaxy S8. Przy indywidualnym zetknięciu pojawia się to wszystko, czego nie oddają rendery, czy też materiały prasowe.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

SGS8 i SGS8+ są wykonane wyśmienicie. Samsung postawił na wytrzymałe i odporne na korozję oraz czynniki zewnętrzne aluminium AL 6013, a przód i tył obłożył szkłem Corning Gorilla Glass 5. Wyjątkiem jest szkiełko aparatu, które jest również wytworzone przez firmę Corning, ale występuje tu w wersji z numerem 3. Przedstawiciele firmy Samsung tłumaczyli mi, że lepiej absorbuje światło, co ma wpływ na jakość zdjęć, i był to też powód, który wpłynął na decyzję inżynierów, aby nie stawiać na szkło szafirowe.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Najbardziej interesujące są tutaj krawędzie. Zarówno z przodu, jak i z tyłu – wzdłuż krótszych i dłuższych boków – załamane są na tyle nieinwazyjnie, że poszerzają perspektywę odbioru obrazu, dodają obłości mieszcząc się komfortowo w dłoni, a przy okazji zostały na tyle wzmocnione (spełniając warunki standardu 6R), aby byle uderzenie nie doprowadziło do uszkodzenia szkła. Zresztą firma Corning dokładnie opisując swoje produkty ochronne wspomina w specyfikacji, że Gorilla Glass 5 jest w stanie wytrzymać upadek z wysokości około 1,6 metra. Oczywiście Samsung tym się nie chwali, ponadto w SGS8 i SGS8+ szkło jest zakrzywione, więc ma to na pewno wpływ na przewodzenie naprężeń, ale nie sądzę, aby trzeba było przesadnie bać się o drobne – z niewielkich wysokości – upadki.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Przód S8 i S8+ to czysta, niemal niczym nie zmącona powierzchnia. Jest to zasługą pokrycia jej ekranem, który w tym wypadku zajmuje aż 83,9 proc. powierzchni! Gołym okiem widać, ile to daje niesamowitej przestrzeni roboczej. I ma to jeszcze jedno znaczenie. Kiedy w Barcelonie trzymałem w dłoni LG G6, wydawał mi się ten smartfon trochę mały. Wyświetlacz też robi tam przecież świetną robotę, ale Galaxy S8 i S8+ są bardziej konkretne w trzymaniu i korzystaniu z dostępnej przestrzeni roboczej. Oczywiście na fali hiperentuzjazmu nie chcę tutaj obrazić fanów LG, bo jestem pewien, że wszelkie opinie zweryfikuje finalny ogląd sprzętu w czasie testów, ale konkretna tafla i odpowiednia waga SGS8 i S8+ to cechy trudne do zignorowania.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Dwóch rzeczy nie ma na froncie: loga Samsunga oraz… przycisku Ekranu Domowego, czyli Home. Logotyp jest teraz na pleckach, co uważam za doskonałą decyzję, którą wymusiła decyzja o zalaniu całego przodu wyświetlaczem. Żeby zmieściły się jeszcze aparat, głośnik rozmów i czujniki, trzeba było z czegoś zrezygnować. Nie wyobrażam sobie upchniętego gdzieś tam logo. Poza tym – front jest tak charakterystyczny przez zakrzywienia i swoją wyjątkową linię wzorniczą, że nie pomylisz SGS8 i SGS8+ z żadnym innym smartfonem! Klasa!

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Co do Home, to zostało to rozwiązane przyciskami ekranowymi. W pewnym sensie wielkość ekranu – zarówno w mniejszym, jak i większym modelu – jest tylko na papierze, bo pasek na przyciski ekranowe to powierzchnia wydzielona dla nawigacji. Oczywiście chowa się on w poszczególnych apkach, ale nie ma już tak, jak do tej pory, że jak było 5,1 cala, to było równe 5.1 cala czystej powierzchni roboczej, bo przyciski nawigacyjne znajdowały się pod wyświetlaczem. Do obecnego rozwiązania jestem tak przyzwyczajony, tak więc oddycham z ulgą, że i Samsung wreszcie zdecydował się na taki krok.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

OK, a co się dzieje na plecach? Hmm… Nabieram wody w usta. No dobrze, bez przesady. Nie jest tak dramatycznie, jak mogłoby się wydawać i szat darł nie będę jakoś specjalnie z tego powodu, ale… tył mi się w ogóle nie podoba. W stosunku do pełnej, obłej, monolitycznej, głębokiej, ultra minimalistycznej przestrzeni frontu, plecki wypadają, jak kawał ciężką ręką struganego drewna. Są kanciaste, dzieje się na nich za wiele, przerzucono tam skaner linii papilarnych i jako całość prezentuje się to – jak dla mnie – nadzwyczaj pretensjonalnie. I wiem z czego to wynika.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus i Galaxy S7 Edge – 90sekund.pl

Po prostu front milczy, a plecy krzyczą. Czym? Logotypem, skanerem linii papilarnych, aparatem, diodą doświetlającą, czujnikami. Jak sobie z tym poradzić? Samsung mógł – idąc tropem minimalizmu – przenieść chociażby aparat i flash do lewego, górnego narożnika. Czujnik linii papilarnych zostawiłbym na froncie, projektując to podobnie, jak zrobił to Apple – przecież Samsung też umieścił czujnik pod szkłem rozpoznający nacisk, a nawet można systemowo regulować, jak mocno musisz go docisnąć, aby wykrył interakcję. Z czujników tętna i mierzenia poziomu tlenu we krwi bym po prostu zrezygnował, zachęcając klientów do przesiadki na smartwatcha z serii Gear. Takie ficzery są tam i flagowiec ich dzisiaj nie potrzebuje.

Możesz się ze mną nie zgadzać, ale rozważ, czy moje pretensje do plecków nie są uzasadnione? Nie uważam ich za paskudne, ale nie pasują mi wizualnie do całości. Zbyt duży minimalizm gryzie od frontu, aby na tyle zostawiać taki bałagan. Tym bardziej, że przecież całe środowisko jest równie minimalistycznie napisane, a do tego w tonie ciągniętym dizajnersko od linii frontowej urządzenia. W zestawieniu z tyłem wygląda to przeciętnie.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Mały Samsung Galaxy S8 ma grubość 8mm, a większy – Galaxy S8+ – 8,1mm. Takie parametry, w połączeniu z kapitalnie zagiętym szkłem sprawiają, że jest miejsce po bokach na chłodną ramkę, która buduje kapitalny dystans pomiędzy dłonią, tyłem, a frontem. Nie zwróciłbym na to uwagi, gdybym od razu nie poczuł się, jak zrośnięty z urządzeniem przy chwyceniu Samsunga Galaxy S8! Myślałem, że moim typem nr jeden będzie S8+, ale nic bardziej mylnego (chociaż oczywiście leży tak samo dobrze w dłoni)! Gdybym więc rozważał zakup, to dzisiaj wyłącznie wchodzi u mnie w grę opcja z przekątną 5.8 cala.

Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8 Plus – 90sekund.pl

Po ilości napisanego wyżej materiały widzę, że trochę się rozpędziłem ;), czas więc na kurtynę. Sądzę, że nie jestem sam w swoich wrażeniach, aczkolwiek nie wiem, czy nie jedyny tak szczegółowo podszedłem do tej materii. Nie przeczę – podobają mi się nowe Galaxy S8 i S8+, ale męczą mnie trochę te plecki. Reszta jest na prawdę wzorowa!

8 komentarzy

Jerzy Jabłoński Marzec 29, 2017 at 9:17 pm

Ciekaw jestem, czy jest równie niefunkcjonalny co S7 Edge. Ekrany bez ramek są straaaaaasznie irytujące w codziennym użytkowaniu. Owszem zakrzywione ramki są ładne, ale średnio wygodne. A tu jeszcze minimalne ramki na dole i u góry. Wątpię, żeby się dało tego na codzień, w bojowych warunkach zatłoczone trójmiejskiej SKMki wygodnie używać.

Michał Brożyński Marzec 29, 2017 at 9:47 pm

Nie wierzysz nam, prawda? Nam blogerom i dziennikarzom technologicznym? Jeszcze nie patrzyłem specjalnie, co tam konkurencja pisze, ale na tajnym spotkaniu prasowym, kilka dni temu, kiedy Samsung pokazywał nam te urządzenia, po wydaniu nam tych egzemplarzy zapanowała cisza. Wszyscy byli nieźle zaskoczeni. Słowo honoru – obydwa modele leżą w dłoniach idealnie. Nie wiem, czy krzywizny są takie same, jak w S7 Edge, ale ramka ma w zeszłorocznym flagowcu grubość 7,7mm, a tutaj w mniejszym S8 równe 8mm i w większym S8+ 8,1mm. Ani razu niczego przypadkowo nie włączyłem. Nie mogłem też narzekać na jakość trzymania tych smartfonów, A najbardziej “przykleił się” do mojej dłoni Galaxy S8. No po prostu szok, co oni teraz zrobili z tymi wymiarami ekranu kosztem zbyt wysokich ramek. Zdaję sobie sprawę, że każdy ma inne dłonie. Teraz, jak się Polska naczyta o tej ergonomii, to każdy kto weźmie do ręki będzie się zastanawiać, czy faktycznie to takie fajne. Ale tak właśnie to wygląda. Jest maksymalnie poręcznie. Przynajmniej dla mnie i jako, że miałem już w dłoniach tak wiele urządzeń, takie detale, jak komfort trzymania SGS8 od razu rzucają mi się w oczy. A właściwie w czucie ;).

Jerzy Jabłoński Marzec 29, 2017 at 10:01 pm

Trzymałem w łapie S7E – w sytuacji gdy trzeba mieć pewny uchwyt, albo chce się manipulować telefonem im mniejsza ramka (o braku nie wspomnę) tym gorzej to wychodzi. Tu się coś dotknie przy krawędzi ekranu, tam paluch smyrnie, coś się włączy albo wyłączy. Owszem Edge leży wygodnie w dłoni, ale tylko leży. I jakoś wątpię, żeby z S8 było inaczej.

Michał Brożyński Marzec 29, 2017 at 10:16 pm

Jasne, zgadza się. Ale tutaj widać, że się przyłożyli. Nie kryję jednak, że będę czekał na Twoje wrażenia. Cenię Twoje opinie i chętnie się skonfrontuję z Twoim zdaniem na ten temat. To dla mnie też sygnał, czy nie uległem tzw. “magii świąt” ;).

ihugun Marzec 30, 2017 at 2:37 am

Jerzy ma rację :)
moze jak juz emocje opadną to zacznie sie więcej dostrzegać.

Michał Brożyński Marzec 30, 2017 at 9:54 am

Jasne! Jak dobrze pójdzie około połowy kwietnia będzie sampel. Wówczas rzeczywiście będę miał więcej czasu na sprawdzenie tego po prostu w boju.

Jerzy Jabłoński Listopad 15, 2017 at 8:33 am

Prawie 9 miesięcy później… ;) Miałem okazję wczoraj pobawić się SGS8 dłużej, ładnych parę godzin. Telefon wzorniczo, w sensie samego wyglądu, jest OBŁĘDNY. Po prostu perełka, małe cudo – włączyć jakąś fajną tapetę, położyć na stole i cieszyć się widokiem. Nie mogłem wyjść z podziwu, że można zrobić tak piękny telefon.

Specyfikacyjnie nie mam zastrzeżeń. Mimo że na telefonie sporo apek już było (dziwnych, na czele z FB i jego wynalazkami) to nie widziałem różnic w działaniu z moją raczej oszczędnie traktowaną Motką. Więc na plus z jednej strony. Z drugiej ja bym i tak nie widział różnic więc ten cały hardware zostałby pewnie nie do końca wykorzystany.

Ergonomicznie nie mam zastrzeżeń i wycofuję się z tego, co pisałem wyżej. Przez cały czas “testów”, a smyrałem intensywnie, nie uruchomiłem czegoś przez przypadek. Telefon jest wąski i wysoki, przez co mimo sporego rozmiaru ekranu łatwo się go obsługuje. Wiadomo – jedną dłonią w 100% obsłużyć się go nie da. Ale na co dzień, przy sensownym rozłożeniu ikonek nie powinno być problemu.

Telefon idealny, lecieć i kupować prawda? Otóż nie. Nie poleciłbym tego telefonu nikomu. Dlaczego? Ze względu na budowę. Za każdym razem jak odkładałem go na stół to ręce mi się trochę trzęsły i baaardzo uważałem, żeby za mocno nim o blat nie puknąć. Szkło, niska waga – ten telefon jest jak laleczka z saskiej porcelany ;). Fajny w witrynce za szkłem, ale nie do noszenia przy sobie.

Właścicielka potwierdziła moje wrażenia i dodała, że gdyby miała okazję potestować go tak jak ja jej telefon przed zakupem, to by go pewnie nie kupiła. Ja nie kupię go na 100%.

Tyle moich wrażeń z kontaktów, rzeczywistych, z SGS8.

Michał Brożyński Listopad 20, 2017 at 7:58 am

WOW! Rewelacja – czytałem z zapartym tchem :D Dobijam do końca i liczę, że zaraz polecisz do sklepu, a tutaj… NIESPODZIANKA! Hehehe ;) Kurczę, jak można znaleźć tyle pozytywów, zalet, plusów i… ostatecznie porzucić tak dobre rozwiązanie z uwagi na budowę, która jest przecież tutaj naprawdę niezła i to jest moim zdaniem kwestia wyłącznie wrażenia i przyzwyczajenia się do tego, jak się z tego sprzętu korzysta. Podam Ci realny przykład. Jako, że tych smartfonów w moim codziennym życiu jest mnóstwo, w każdym niemal tygodniu, to sprawiło to, że w jakimś stopniu przestałem przejmować się kwestiami – nazwijmy to – odkładania telefonu na stoły, blaty, półki etc. Doszło wręcz do sytuacji komicznej – jak zaczynam uważać i dbać, to natychmiast gdzieś czymś walnę, uderzę, upadnie mi. Ta niezdarność bierze się z nienaturalności wpisanej w naturę hiperuważalności. Pamiętam doskonale, że pierwszym smartfonem, który testowałem na 90sek był Galaxy S4. I, kiedy do mnie dojechał, to pierwsze o czym pomyślałem – cholera, lecę do sklepu kupić jakiś case! Ale szybko oprzytomniałem! I to zdarzenie przypomina mi, że kiedyś podchodziłem do pewnych rozwiązań tak, jak Ty teraz w kwestii ostrożności związanej z wykonaniem produktu. Słowo honoru – zarówno SGS8, jak i SGS8+ w ogóle się nie przejmowałem. Nawet pod kątem testowym pozwalałem sobie nieco swobodniej na sprawdzenie, czy faktycznie nie trzeba dmuchać i chuchać. I nie – nie trzeba! Oczywiście – pomimo szkła GG5 – pojawiają się ryski na pleckach i froncie. Ale też – moje modele odwiedziły wiele redakcji, więc… i tak moim zdaniem wyglądały nieźle. I jasne – nie chcę forsować tutaj stwierdzenia, że jak Ci upadnie, to nic się z tymi telefonami nie stanie. Stać się może z niemal wszystkim i niemal wszędzie. Szczególnie, jak masz w domu dwójkę małych dzieci ;). Natomiast te rozwiązania są projektowane jednak pod wymogi współczesnych odbiorców. Tak na logikę – mamy już ostrą propagandę związaną z SGS9 w mediach, czyli można przyjąć, że Galaxy S8/8+ na dobre wtopiły się w ogólny krajobraz. Powiedz tak uczciwie – czy faktycznie widzisz, słyszysz, znasz jakieś niepokojące doniesienia, że S8 się łamią, psują, pękają, masowo upadają i niszczą? Czy ludzie żalą się na potęgę z tego powodu? Czy jest jakiś wysyp hejtu, kolejnych afer typu bandgate, jak było z iP6? Ja wiem, że wypadki się zdarzają, bo serwisy też mają co robić, ale na miliony urządzeń sprzedawanych co kwartał, do mnie przynajmniej – nie docierają podejrzane sygnały o nieergonomicznych SGS8, które lecą masowo ludziom z rąk i przy okazji rozwalają w drobny mak. Kurczę, nie chcę Cię namawiać. Sam wiesz, czujesz najlepiej, co dla Ciebie jest dobre. Ale można przepędzić tak całe życie na dywagowaniu, czy spadnie czy nie spadnie i co się stanie lub co się nie stanie, ale tak naprawdę nigdy nie korzystać. Odwagi! ;) Jeśli mogę czegoś Ci w tej chwili życzyć, to właśnie tego! I nie – nie jest mi łatwo o tym pisać, bo sam kupiłem właśnie aparat za 4,3tys. zł, który używam codziennie, na który staram się uważać, i od którego – dosłownie kilka centymetrów – runął wczoraj wieczorem notebook mojej Żony – ześliznął się z półki (nie mam pojęcia, jak???). Trzepnął w niego delikatnie, tak że spadła osłona obiektywu, a w stole zostało wyraźne, miękkie wgniecenie. Jak by mi go rozpieprzył, to bym się chyba zaryczał. No, ale jednak tym razem się udało, chociaż serducho mi na moment stanęło. Więc to też nie jest tak, że ja Pan Bloger testuję, a nie kupuję, więc mogę sobie opisywać co chcę i dywagować na temat ostrożności. Cieszę się, że obok ów aparatu nie leżał – a ma to w zwyczaju – mój Surface Book – za którego zapłaciłem majątek w zeszłym roku, bo tutaj szkody byłyby koszmarne. Kiedyś wypadł mi iPad 2 – również kupiony za swoje 3,5 tys. zł – i pomimo, że był w plastikowym zabezpieczeniu obejmującym ranty, plecki i narożniki, ze Smart Coverem i do tego w zapinanym na zamek miękkim casie. Kiedy go wydobyłem z wszystkiego okazało się, że wgniótł się porządnie narożnik, na który upadł. I to pomimo tych wszystkich zabezpieczeń! Sprzęt już nie do sprzedania. Słowo honoru – wiem o czym piszę, kiedy jednak zachęcam do odwagi w temacie takiego sprzętu ;).

Komentowanie zamknięte