Image default
Biznes

Nie tylko Apple. Samsung też na hamulcu.

Dość niespodziewanie Samsung Electronics ogłosił, że on również w ostatnim kwartale 2018 roku odnotował spowolnienie, czym zarazem przygotowuje inwestorów na gorsze wyniki finansowe, które ma dopiero ogłosić. I to znaczne, bo rok do roku spadek sprzedaży miał wynieść około 11 proc., a zysk operacyjny ma być niższy o 29 proc. Sporo, jak na firmę, która trzy miesiące wcześniej odnotowała rekordowy pod względem zysków kwartał!

Jak Samsung tłumaczy spodziewane gorsze wyniki? Mniejszymi zamówieniami na pamięci oraz… rosnącą konkurencją na rynku smartfonów. Ciężko nie wiązać stanowiska południowokoreańskiego giganta z oświadczeniem Tima Cooka – CEO Apple – który ogłosił, że i jego firma nie będzie mogła się pochwalić kolejnymi wzrostami sprzedaży iPhone’ów. Cook wskazywał, że odpowiedzialna jest za to m. in. kiepska sprzedaż jego telefonów w Chinach. O swoich intuicjach w tym temacie pisałem TUTAJ (gdyby ktoś chciał rzucić okiem na szerszą analizę).

Z tego, co przeczytałem na stronie CNBC oraz TheVerge – informacja ta zszokowała analityków i inwestorów.

I nie traktowałbym tego, jako słabego retorycznie sloganu, który ma napędzać kliki w branżowych mediach. Po prostu oni i tak się spodziewali analizując rynek półprzewodników, że nie będzie różowo, ale prognoza Samsunga okazała się dużo gorsza niż przewidywali (o dodatkowe 18proc.). A to oznacza, że producent dość mocno wyhamował w końcówce roku.

Z mojej perspektywy bardziej martwiące jest to, że odpowiedzialność za spowolnienie zrzucono również na barki rynku smartfonowego.

Może to zbyt odważne stwierdzenie, ale Xiaomi i Huawei po prostu już nie podgryzają Samsunga, a gryzą z każdej strony. Musimy pamiętać, że przecież ostatni kwartał każdego roku to okres niesamowitych żniw. Mamy w tym okresie powrót do szkół i na uczelnie, który napędza sprzedaż sprzętu, jest też wówczas Czarny Piątek i Cyber Monday, które to święta zakupów przestały być tylko domeną rynku amerykańskiego, a do tego dorzucić trzeba też okres świątecznych prezentów. No i każda firma zamyka rok, więc wszyscy grzeją, żeby sprzedać ile i jak się tylko da. To początek roku powinien przynieść oczywiste spowolnienie z powodu nadwerężonych wydatków około świątecznych. A nie jego końcówka.

Skoro więc w tak lukratywnym okresie Apple i Samsung hamują, to co będzie dalej?

Sęk w tym, że zapotrzebowanie na pamięci i spowolnienie na rynku mobilnym to zespół naczyń połączonych. Analityk Mark Newman ze Sanford C. Bernstein komentujący sytuację dla CNBC powiedział, że na pewno swoje piętno odcisnęły na tej sytuacji mniejsze zapotrzebowania na pamięci dużych firm technologicznych zarządzających centrami danych. Zaliczyć do nich można Amazona, Google, czy Microsoft. Jeśli dodać do tego mocno nasycone rynki smartfonami, które nie są już w stanie przyjąć tylu nowych telefonów – oczywistym staje się przestój.

Jakie remedium? Składane smartfony i 5G.

Kryzysowa sytuacja wg przewidywań Samsunga ma się utrzymywać jeszcze na pewno w pierwszym kwartale 2019 roku, ale realnego odbicia można oczekiwać po pierwszej połowie roku. Nowe urządzenia bazujące na składanych wyświetlaczach oraz napędzanie rozwoju sieci 5G ma przynieść nowości, które znowu rozruszają branżę. I Samsunga.