Image default
News

Unpacked 2015: Na konferencji Samsunga pokazano SGS S6 Edge Plus (oraz Note 5) i nie powaliło mnie

Przyznam, że na premierę nowego Galaxy S6 Edge Plus, czyli większej wersji modelu o tej samej nazwie, nie czekałem z niecierpliwością. Dla mnie takie udoskonalanie konkretnego modelu to tak jak by powiedzieć: “nie mogliśmy tego zrobić dobrze za pierwszym razem, więc bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy”. No dobra, wiem niby o co chodzi – żeby przedłużyć żywotność i napełnić kabzy dodatkowymi banknotami. W grach jest zresztą tak samo – ok. rok po oficjalnej premierze tytułu, dostajemy Game of The Year Edition z dodatkami, bajerami itp. Tylko czy naprawdę nie da się tego zrobić od razu? No nie, bo pieniądze nie spadają z drzew.

Samsung Galaxy S6 Edge Plus od przodu - fot. Samsung
Samsung Galaxy S6 Edge Plus od przodu – fot. Samsung

Dobra, bo odbiegamy od tematu. Tak jak wspomniałem – wieść o nowym “plusiku” mnie nie rozgrzała, specyfikacja, która wyciekła do Internetu również. No ale cóż. Powiedzieli: “Przemku oglądaj konferencję Samsunga i zrób wpis o SGS 6 Edge Plus”, więc postarałem się przezwyciężyć moje obiekcje i sprawdziłem co w trawie piszczy.

[showads ad=rek1]

Samsung Galaxy S6 Edge Plus - fot. Samsung
Samsung Galaxy S6 Edge Plus – fot. Samsung

Zaczynając od wzornictwa, nie za bardzo odbiega ono od tego, które mieliśmy już okazję zobaczyć w mniejszej wersji S6 Edge. Ekran to 5,7 cala Quad HD Super AMOLED o rozdzielczości 2560 x 1440, co przekłada się na gęstość rzędu 518 ppi. Rozmiary słuchawki to 154,4 x 75,8 x 6,9 mm, natomiast waga wynosi 154 gramy. Tak po prawdzie, to wzornictwo Note 5 i SGS 6 Edge Plus jest bardzo podobne i gdyby nie zakrzywiony ekran oraz rysik rozróżniający oba – miałbym problem ze stwierdzeniem który jest który.

Samsung Galaxy S6 Edge Plus i Note 5 - fot. Samsung
Samsung Galaxy S6 Edge Plus i Note 5 – fot. Samsung

W kwestii specyfikacji, mamy tutaj procesor ośmioma rdzeniami, z czego 4 mają 2,1 GHz i kolejne cztery – 1,5 GHz, w architekturze 64-bit. Cała reszta również się zgadza – faktycznie dostaniemy monstrualne 4GB RAMu, wyśmienity aparat 16 Mpix i śmiesznie małą baterię – 3000 mAh.

[showads ad=rek3]

Ale w zamian dostajemy zamiennik pojemniejszego ogniwa – szybkie ładowanie. Niby nic nowego, ale tym razem – bez żadnych kabli. Dokładnie, dobrze przeczytałeś – szybko naładujesz smartfona, bez walających się pod nogami kabli. I co najlepsze – od zera do pełnej wartości SGS 6 Edge Plus (ehhh, co za tługa nazwa…) naładuje się w dwie godziny. Taka opcja zdecydowanie mi się podoba.

Samsung Galaxy S6 Edge Plus od tyłu - fot. Samsung
Samsung Galaxy S6 Edge Plus od tyłu – fot. Samsung

Samsung nie omieszkał też pochwalić się świetnym aparatem, który przez Forbesa został uznany jako “killer feature”. I faktycznie – szoty pokazane na konferencji prezentowały się wyjątkowo dobrze. Tak jak wspomniałem – matryca głównego aparatu ma 16 Mpix, a na froncie klasycznie – 5 Mpix. Co może spodobać się domorosłym reżyserom, to możliwość nagrywania w 4K. Dodatkowo, dopracowano stabilizację obrazu – VDIS, co jeszcze bardziej ograniczy niechciane trzęsienie się obrazu.

Aparat Samsunga jest chwalony przez media - fot. Samsung
Aparat Samsunga jest chwalony przez media – fot. Samsung

Jedną z nowych opcji, jakie podczas konferencji ujawniono, jest SideSync. W skrócie, umożliwi on bezprzewodowe przesyłanie plików między komputerem, a smartfonem i odwrotnie. Jasne. Nie jest to nic nowego, istnieją aplikację, które to potrafią chociażby przez WiFi, ale z drugiej strony, fajnie że już na starcie otrzymujemy taką możliwość.

Funkcja SideSync - fot. Samsung
Funkcja SideSync – fot. Samsung

Dla tych, którzy nie mogą się doczekać, dobra informacja – 4 września smartfon wejdzie do sprzedaży w Polsce w dwóch wersjach. Za 32 GB na pokładzie zapłacimy 3599 zł, z kolei za poszerzone miejsce do 64 GB, przyjdzie nam wysupłać 3999 zł. Warto czekać? Cóż, mogę sobie narzekać na różne pierdoły pokroju braku innowacji we wzornictwie, słabej baterii, ale prawda jest taka – to godny reprezentant półki premium. Tylko czy będzie na niego miejsce obok Note’a 5?

[showads ad=rek2]

W moim odczuciu – średnio. Jeśli mam wybierać między S Penem a zakrzywionym ekranem, wybieram ten pierwszy. Zresztą – poniżej specyfikacja obu dzisiejszych bohaterów, na której widać, jak niewielkie są różnice między nimi.

  Galaxy S6 Edge+ Galaxy Note5
OS Android 5.1 (Lollipop)
Sieć LTE Cat.9 / LTE Cat.6 * Uzależnione od poszczególnych rynków i operatorów telefonii komórkowej
Wymiary 154,4 x 75,8 x 6,9 mm, 153 g 153,2 x 76,1 x 7,6 mm, 171 g
AP Octa core (2,1GHz Quad + 1,5GHz Quad), 64 bit, 14 nm process
Pamięć 4GB RAM (LPDDR4) , 32/64GB (UFS 2.0) ,
Wyświetlacz 5,7” Quad HD Super AMOLED2560 x 1440 (518ppi)ekran dual edge 5,7” Quad HD Super AMOLED2560 x 1440 (518ppi)
Kamera Tył: 16MP OIS (F1.9) , Przód: 5MP (F1.9)
Bateria 3 000 mAh, szybkie ładowanie zarówno przewodowe, jak i bezprzewodoweŁadowanie bezprzewodowe kompatybilne z WPC i PMA
Płatności NFC, MST
Łączność WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, MIMO(2×2),Bluetooth® v 4.2 LE, ANT+, USB 2.0, NFC,Lokalizacja
Czujniki Akcelerometr, zbliżeniowy, światła RGB, geo-magnetyczny, żyroskopowy,odcisków palców, barometr, Halla, HRM
Audio MP3, M4A, 3GA, AAC, OGG, OGA, WAV, WMA, AMR,AWB, FLAC, MID, MIDI, XMF, MXMF, IMY, RTTTL, RTX, OTA
Wideo MP4, M4V, 3GP, 3G2, WMV, ASF, AVI, FLV, MKV, WEBM

Podsumowując – Samsung dostarczył dwa solidne smartfony do swojego portfolio, ale jakoś tak bez efekt WOW, jaki miał miejsce przy premierze Note 4. Tym niemniej – nie pogardziłbym żadnym z nich w mojej kieszeni.

Źródło, foto: samsung

2 komentarze

ko_sz Sierpień 13, 2015 at 8:10 pm

Zgadzam się, zabrakło Wow. Szkoda. Mam wrażenie że po macoszemu potraktowano Note 5. A moim zdaniem ten model jest ważniejszy niż S6, w sensie cała seria Note. To powinien być killer. Mieli szansę dowalić konkurencji i odbić się na bezpieczny dystans. Za mało uwagi najważniejszemu – S Pen. Czekałem z wypiekami ostatecznie na pobudzenie musiała mi wystarczyć kawa ;)

Przemysław Krawczyk Sierpień 13, 2015 at 11:48 pm

Widzę, że nasze reakcje są podobne :). Liczyłem na jakąś innowację w Note właśnie, ale dostaliśmy dwie niemal identyczne słuchawki i co muszę z bólem przyznać-bez charakteru. Wygląda na to, że w poprzednim roku postawili sobie poprzeczkę zbyt wysoko.

Komentowanie zamknięte