Image default
Analizy

Wątpliwość

Od dobrych kilkunastu dni leży u mnie w skrzynce news na temat modułowych rozwiązań dla technologii ubieralnych, a szczególnie smartwatchy. Dość naturalne, że skoro powstają takie smartfony, to dlaczego nie miałoby być podobnych produktów, ale do noszenia? Na początku chciałem zrobić o tym pełen entuzjazmu wpis. Wyobraziłem sobie, że wymieniam kolejne podzespoły w swoim inteligentnym zegarku i pomimo, że mam wciąż ten sam produkt, to cały czas mogę cieszyć się jego aktualnością. Ale kiedy zacząłem rozważać, czy rzeczywiście jest się czym emocjonować, dotarła do mnie dość oczywista, ale mało eksponowana wątpliwość, która zaraz uruchomiła ich lawinę.

Wątpliwość pierwsza
Nie lubię zmian. Zmian w kwestiach zasadniczych. A oznacza to, że przywiązuję się do rzeczy i miejsc. To dość naturalne, kto z nas nie ma swojej ulubionej kawiarni, ławeczki w parku lub trasy biegowej? Kto z nas nie lubi nocnej jazdy samochodem z dobrą muzyką, albo sobotniego poranka z kawą i pachnącą farbą drukarską gazetą w dłoni, o leniwej godzinie, której blisko go południa?

Wyobrażacie sobie zatem, że wymieniacie kluczowe podzespoły w inteligentnym zegarku, a ten przez to traci swojego ducha? Albo staje się innym produktem, o którym trzeba ciągle myśleć, czy czegoś tam nie wymyślono, dodano, zmieniono, bo może jednak warto? Ja nie.

Samsung Gear 2 - ma ten sam co Galaxy Gear świetny 1,63-calowy ekran - 90sekund.pl
Samsung Gear 2 – 90sekund.pl

Wątpliwość druga
Cały czas mam wrażenie, że kluczymy mocno po omacku wokół smartwatchy. Producenci, technologiczni eksperci, jak i zwykli użytkownicy. Mam taką intuicję, która swoją analogią sięga do korzeni reklamy. Ta powstała po to, aby napędzać gospodarkę. Miała nam uświadomić, że coś, czego do tej pory nie potrzebowaliśmy, jest nam całkowicie niezbędne. A jeśli już mamy to, co nie zbędne, to może nadszedł dobry czas na nowszy model?

Jeśli tak jest, to dlaczego rynek inteligentnych zegarków wciąż traktuje się, jak fanaberię? Nie bez znaczenia jest używanie określeń typu gadżet, które mają opisywać te urządzenia. Czy jeśli ktoś z Was kupi sobie – bez względu na cenę – najdroższy zwykły, klasyczny zegarek lub najgorszą tandetę – to czy ktokolwiek nazwie to gadżeciarstwem? Czy w Waszych głowach pojawia się myśl – oto kupiłem sobie dodatek, zaspokoiłem fanaberię etc?

Apple Watch Edition - najdroższy smartwatch Apple, a w tle jego sportowa odmiana
Apple Watch Edition – najdroższy smartwatch Apple, a w tle jego sportowa odmiana

Skoro lubimy punkty stałe w naszym życiu, to niechętnie będziemy je zmieniać, nawet jeśli to co nowe, jest lepsze, świeższe, pożyteczniejsze. Jakim cudem zatem producenci chcą nas zachęcić do kupowania smartwatchy, skoro za prestiżem, pozycją społeczną oraz klasyczną funkcją, jaką pełnią zwykłe zegarki na naszych nadgarstkach, idzie wieloletnia, ugruntowana tradycja? Miejsce zegarka na naszej ręce jest tak bezdyskusyjne, jak Amen w pacierzu. Za to smartwatch funkcjonuje w ogólnym obiegu, jako sympatyczny, miły, radosny, pocieszny, gotowy do smerania paluchem – gadżet… Bleh… mdło się robi.

Wątpliwość trzecia
Gwoździem do trumny okazuje się czas pracy na jednym ładowaniu. To już w ogóle stawia zegarki inteligentne pod ścianą. Dlaczego? Bo zegarek ma pokazywać czas. Tak, jak telefon ma służyć do dzwonienia. To dzwonienie jest tak wpisane w istotę telefonu, że otrzymują je nawet tablety. Nie wszystkie oczywiście, ale coraz częściej spotykam ludzi z siedmio- lub ośmio-calowymi dachówkami przy uchu. Jaki jest sens nosić zegarek, który nie pokazuje godziny, bo się bateria wyczerpała (nie wspominam o niemożliwości zrobienia czegokolwiek)?

Samsung Gear 2 - ładowanie smartwatcha oraz przesył danych z komputera odbywa się poprzez stację dokującą - 90sekund.pl
Samsung Gear 2 – ładowanie smartwatcha oraz przesył danych z komputera odbywa się poprzez stację dokującą – 90sekund.pl

Wątpliwość czwarta
Jak do tej pory nie rozwiązano jeszcze jednego problemu, który łączy się z tymi powyżej. Zauważcie, że funkcję pokazywania godziny przejęły w dużej mierze smartfony. Sam się na tym złapałem, że nawet nosząc zegarek lub smartwatch i tak sięgam intuicyjnie po telefon. Co to oznacza? Otóż jeśli cały świat przestał spoglądać na zegarek na nadgarstek, to znaczy że ten stał się już archetypem, który zawsze będzie budował kontekst. Możecie stanąć na głowie, a i tak słysząc o smartwatchu będą się sypały konotacje zegarkowe. Czy można coś z tym zrobić? Rzekłbym, że TRZEBA!

Z Apple Watch narysujesz serce, nagrasz własny puls i wyślesz całość do wybranej osoby!
Z Apple Watch narysujesz serce, nagrasz własny puls i wyślesz całość do wybranej osoby!

Po pierwsze – należy zerwać z kojarzeniem smartwatcha z klasycznym zegarkiem. Po drugie – koniecznie powinno się rozwiązać problem baterii. Po trzecie – smartwatche niestety, ale trzeba wymyślić na nowo. I przypisać im określone role związane z naszymi przyzwyczajeniami. Ale taki proces nie odbywa się dlatego, że ktoś sobie wymyśli jakąś nomenklaturę i już. To MUSI być proces samorodny. Wspierany przez reklamę, media społecznościowe i konkretne akcje marketingowe. I musi trwać w czasie. Żadne drzewo nie wyrasta w jeden rok. A przydałby się przy tym wszystkim również czynnik kulturotwórczy, bo on ma największą siłę stwórczą, ale zarazem najbardziej czasochłonną. Tylko, że i tak zostaje przy tym wszystkim…

…Wątpliwość piąta
Co zrobić, aby te produkty się tak szybko nie dezaktualizowały? Pod koniec roku czytałem jakiś raport, z którego wynika, że średnio maksymalnie 6 miesięcy na naszym nadgarstku żyje urządzenie ubieralne, takie jak smartwatch, czy smartband. Pół roku! Wyobrażacie to sobie? Jak więc ktokolwiek chce motywować kogokolwiek do zakupu czegoś, co za chwilę będzie nas drażnić, przeszkadzać i motywować do zmiany?

Sony Smartband Talk - Dzięki aplikacji aparatu mamy możliwość wykonywania zdjęć z poziomu opaski - 90sekund.pl
Sony Smartband Talk – 90sekund.pl

Problem jest dość złożony. Jeśli dostaniecie zegarek po dziadku, który miał wcześniej Wasz ojciec, to taki produkt liczy sobie kilkadziesiąt lat i poza drobnymi usterkami (jeśli takowe w ogóle wystąpią), przekazujecie tym samym z ojca na syna (lub matki na córkę) tak silny ładunek emocjonalny i historyczny, który zarazem motywuje tradycję podtrzymywania tego rytu, że właściwie sam proces oddania go dalej nabiera rys mitologii, legendy, wielowymiarowego i wielopoziomowego kontekstu. Z takim zegarkiem dostajecie cząstkę drugiego człowieka – i co najistotniejsze – sami stajecie się tą cząstką!

Czy przypadkiem nie pasuje to właśnie do poszukiwanego przez producentów klucza, aby technologia, którą na siebie zakładamy, była z nami w silnej łączności i relacji? Aby była częścią nas? Czy to nie dlatego np. Apple Watch wiąże się z rynkiem mody, aby poprzez ekskluzywny kontekst przebijać się nie tylko poprzez funkcję ubiorą, którą jest ochrona ciała, ale też nadawanie kodu emocjonalnego? Podobnie Samsung kombinuje z biżuterią Swarovskiego, w którą ubiera już nie tylko swoje smartfony, ale i inteligentne zegarki.

Samsung Gear S z Galaxy Note 4 - 90sekund.pl
Samsung Gear S z Galaxy Note 4 – 90sekund.pl

Tyle, że te zabiegi przypominają mi i w jednym i drugim przypadku pudrowanie brudu. Chodzi mi o to, że makijaż szybko opada, a jeśli jest przykry zapach, to na dłuższą metę nie przykryją go nawet najlepsze perfumy. Bo za pół roku lub za rok będzie kolejny nowy smartwatch od tego czy innego producenta, który natychmiast uświadomi nam wszystkim, że nieeee – prawdziwe technologiczne dzieło sztuki powstało teraz. Poprzedni model był dobry, ale ten – to jest dopiero!

Podsumowując
Dzisiaj za smartwatchami nie idzie żadna tradycja. Nie niosą żadnej wartości emocjonalnej. Nie mają ani swojej historii ani też nie potrafią jej stworzyć. Reklama nie zachęca nas do tego, abyśmy marzyli o nich i ich pożądali. Nie zaspokajają żadnych naszych potrzeb, a jedynie są przedłużeniem smartfona i pozwalają niektóre jego funkcje robić inaczej, szybciej, efektywniej.

SmartWatch 3 SWR50 - mat. prasowe Sony
SmartWatch 3 SWR50 – mat. prasowe Sony

To, co dzisiaj mamy na rynku, to wciąż nieudolna próba. Bo twórcom/producentom nie zależy na tym, abyśmy dostali produkt wyjątkowy, ponadczasowy i emocjonalny. Mamy dostać produkt, który szybko stanie się remedium na słabnący popyt na smartfony (w końcu rynek się nasyca, zwłaszcza zachodni). Dlatego zdecydowana większość inteligentnych zegarków jest od nich uzależniona i im podlega.

Bez telefonu smartwatche stają się bezużyteczne (są wyjątki, jak Gear S). I do tego musimy mieć sprzęt określonego producenta, bo z innym pracować nie będą. I wiecie co? Takie działania ograniczają naszą wolność wyboru. Dzieje się coś, czego osobiście nie znoszę. I jeszcze dostawcy takich rozwiązań chcą, aby im za to płacić. A figa!

15 komentarzy

nowak Luty 2, 2015 at 1:57 pm

Smartwatch – osobiście mam jakieś takie prześladujące mnie wrażenie że producenci chcą nam trochę na siłę wmówić że to się przyda, że tego potrzebujemy, że dzięki temu będziemy bardziej “smart”, a ja mimowolnie też zastanawiam się w czym mi to pomoże, uatrakcyjni codzienne życie, ale ciągle dochodzę do wniosku że to sztuka dla sztuki, że na dziś dzień jest to gruby przerost formy nad treścią. I to mówię ja – ktoś kto świadomie przyznaje się do tego że jest gadżeciarzem.
Może kiedyś, bo dziś brakuje mi racjonalnych powodów by to kupić, pamiętać by zakładać i nosić, pamiętać by (dwa razy dziennie ?!) ładować.

Michał Brożyński Luty 2, 2015 at 2:28 pm

Dzięki za opinię. Ja ze swojej strony mogę dodać, że mając już za sobą doświadczenie wielu smartwatchy oraz posiadając jednego na stałe, to nie wyobrażam sobie życia bez. I coś w tym jest, bo mi osobiście niesamowicie wygodnie smartwatch organizuje wiele kwestii. Podam kilka przykładów. Świetnym rozwiązaniem jest możliwość prowadzenia rozmów. Jasne, że tryb głośnomówiący nie wszędzie się sprawdza, ale jak jedziesz samochodem, a telefon robi za nawigację (przetestowane w takich warunkach), to rozwiązanie kapitalne. Nawet nie musisz dotykać ekranu, odebrać połączenie można głosowo (na Tizenie). Co więcej – podobnie jest, kiedy np. kroisz warzywa lub robisz obiad i masz brudne ręce, a dzwoni Żona ze sklepu zapytać, czy nie brakuje oliwy i mleka. Inna sytuacja? Leżysz wygodnie na kanapie i odpoczywasz po pracy, a ktoś dzwoni. Zamiast zrywać się do płaszcza po telefon – odbierasz rozmowę na nadgarstku. Nie wszystkie się da – to jasne, czasem potrzebujemy więcej intymności, ale to się bardzo sprawdza.

To samo dotyczy powiadomień. Wszystkie wyświetlają się na zegarku. Na SMS-y można od razu odpowiedzieć albo dyktując swoją wiadomość, albo korzystając z predefiniowanych szablonów. Świetnie obsługuje się muzykę, przełączanie utworów w zatłoczonym tramwaju lub reguluje głośność. Nie tylko kawałków w MP3 wrzuconych do telefonu, ale też np. muzyki słuchanej ze streamingu, jak Deezer. A z Androidem Wear to właściwie przestałem używać ręcznie przypomnień. Wszystkie polecenia wydaję głosowo.

Wiem, że trudno może to chwycić, kiedy się o tym czyta, ale jest sporo wygody w codziennym korzystaniu ze smartfona i multimediów. Jeśli ktoś żyje superaktywnie, to będzie bardzo zadowolony. A nawigacja piesza w Gearze S, który ma wbudowany GPS i mapy Nokii HERE to jeden z najlepszych patentów na spacer po obcym mieście.

Zajrzyj proszę do moich recenzji: https://90sekund.pl/category/test-recenzja-opinia/ Znajdziesz tam wiele smartwatchy i będziesz mógł sam ocenić. Mi jednak wciąż brakuje tej chemii i bardziej samodzielnej egzystencji tych urządzeń.

snovvy77 Luty 2, 2015 at 4:14 pm

zgadzam się z powyższym wpisem (szkoda że w artykule tego nie ma) poza jednym. wcale nie chce by sprytne zegarki były samodzielne. powinny być przedłużką, jego rozwinięciem a jednocześnie dopełnieniem telefonu czy tabletu. miałem kiedyś telefon na ręku (na windows ce) z wszystkimi bajerami i mnie to rozwiązanie nie pasowało. po prostu za mały ekran jak na jedno urządzenie. natomiast obecny na moim nadgarstku smartwach SW2 sprawuje się znakomicie a ładowanie co 3-4 dni też nie jest jakimś problemem,zwłaszcza że trwa to do 2h.

Michał Brożyński Luty 2, 2015 at 5:02 pm

Dzięki, bardzo często o tym pisałem w recenzjach smartwatchy, a niekoniecznie też ten temat chciałem poruszyć. Bardziej chodziło mi atmosferę wokół tematu smartwatchy, i jakie budzi to we mnie wątpliwości.

snovvy77 Luty 2, 2015 at 4:05 pm

to samo mówili o ipadzie kiedy pierwszy raz Jobs go pokazał. też wtedy wszyscy myśleli ze chce nam trochę na siłę wmówić że to się przyda, że tego potrzebujemy, że dzięki temu będziemy bardziej “smart”, a my mimowolnie też zastanawialiśmy się w czym nam to pomoże, uatrakcyjni codzienne życie, i też dochodziliśmy do wniosku że to sztuka dla sztuki. A dzisiaj prawie każdy ma tablet. jak nie dwa.

Tomasz Górnicki Luty 3, 2015 at 1:46 am

A windows poza ich zabawka ktora kosztuje fortune kuleje //…

Michał Brożyński Luty 3, 2015 at 9:06 am

Ale co masz konkretnie na myśli?

Tomasz Luty 3, 2015 at 6:13 pm

Chodzi mi o to ze poza produktem Microsoftu.Żaden inny zegarek czy opaska nie działa na Windows Phone chyba ze ceny z kosmosu .

Michał Brożyński Luty 3, 2015 at 8:13 pm

Mi się akurat opaska Microsoftu bardzo podoba. I przez analogię można by rzec, że ona przecież pracuje również z Androidami i iOS ;) https://90sekund.pl/microsoft-band-oraz-microsoft-health-tworca-windowsa-wchodzi-w-technologie-ubieralna/

Tomasz Górnicki Luty 3, 2015 at 11:01 pm

Mi tez sie podoba I jest to chyba jedyna opaska ktora dziala na WP 8.1 jestem posiadaczem L930 i zaluje ze niem a wiekszej konkurencji dla produktu ktory dostepny jest na allegro za 1300 zl ktos chyba na glowe upadl .

Michał Brożyński Luty 3, 2015 at 11:56 pm

L930 to smartfon pierwsza klasa! Gratuluję udanego zakupu! Co do ceny opaski Microsoftu – tak, niestety z takimi cenami u nas musimy się liczyć :/

Taurusileo Luty 4, 2015 at 8:07 pm

Brałeś pod uwagę pebble? Na wp jest sporo aplikacji do pebble.
I nie kosztuje koszmarnych pieniędzy.

Tomasz Górnicki Luty 5, 2015 at 2:04 pm

Smart watch – ami nie jestem zinteresowany . Tylko Smartband nie potrzebny mi wyswietlacz . Chodz widzialem jakis projekt opaska i naprawde maly wyswietlacz . Ale niestety nazwy ie pamietam

Jakub Jabłoński Luty 7, 2015 at 2:34 pm

W tej chwili moim zdaniem za tymi produktami nie przemawiają racjonalne korzyści. Smart zegarki to jest tylko i wyłącznie drobny dodatek nie wnoszący nic konkretnego. Co do emocji związanych z elektroniką bo moim zdaniem nigdy nie będą tak duże jak przy “tradycyjnych”rzeczach. Producenci pokazują nam w astronomicznym tempie nowe produkty i nie mamy czasu się do nich przywiązać – ciągle chcemy nowe i lepsze.

Michał Brożyński Luty 7, 2015 at 3:06 pm

Z tym konkretnym wykorzystaniem bym polemizował. Rozwinąłem to szerzej nieco wyżej, w drugim komentarzu.

Komentowanie zamknięte